Każda epoka ma swój hejt

2019-10-30 12:00:00 (ost. akt: 2019-11-01 02:43:27)
Kornelia Maciejewska i Piotr Durczyński podczas próby

Kornelia Maciejewska i Piotr Durczyński podczas próby

Autor zdjęcia: Maciej Lewandowski

Spektakl dyplomowy abiturientów Studium Aktorskiego przy Teatrze Jaracza, „Bierki” Marcina Szczygielskiego w reżyserii Zbigniewa Brzozy, porusza ważny temat zagubienia i samotności współczesnego człowieka.

Sztuka Szczygielskiego ostrzega przed tym, do czego może doprowadzić wszechobecny hejt.
— Żyjemy teraz w społeczeństwie dość podzielonym: i politycznie, i światopoglądowo — mówi Olga Borys, asystent reżysera. — A jednocześnie wszechogarniająca nas globalizacja i związana z tym łatwość dostępu do informacji oraz anonimowość w sieci sprawiają, że w niektórych z nas budzą się złe emocje wywołujące hejt. Nienawiść wobec różnych osób czy grup społecznych jest wyrażana na forach internetowych. Mamy poczucie władzy, bo przecież możliwość anonimowego „ohejtowania” kogoś jest jakiegoś rodzaju władzą nad drugim człowiekiem. Dowiadujemy się wciąż z wiadomości telewizyjnych czy radiowych, że ma to dla kogoś naprawdę opłakane skutki. Od jakiegoś czasu można zauważyć nasilenie agresywnych zachowań w stosunku do chociażby mniejszości seksualnych czy obcokrajowców o ciemnej karnacji. Młodzi ludzie łącza się w grupy, aby poczuć siłę i przewagę nad tymi, którzy nie podzielają ich poglądów. 
— Każda epoka ma swoje ofiary i swój hejt — dodaje pani Borys. — Teraz naprawdę wszechobecny. Współczesna globalizacja i ten sprzęt, który mi pan tutaj podstawia pod nos, żeby nagrać naszą rozmowę – to jest broń. W naszej sztuce pokazujemy, do czego mogą doprowadzić: nienawiść, hejt, niezrozumienie i wykluczenie. Bo to jest właściwie sztuka o wykluczeniu. „Bierki” Szczygielskiego są ostrzeżeniem…
Za naszą wschodnią granicą władza daje ciche przyzwolenie na samosądy na mniejszościach seksualnych. Bandy młodzieży „polują” na homoseksualistów po to,  aby ich upokarzać, torturować, nagrywać i umieszczać to w sieci. A ofiar tych przeraźliwych akcji nikt nie słucha. Mam nadzieję, że my Polacy nie pójdziemy w tym kierunku. W naszym spektaklu wykorzystujemy te przerażające filmy z rosyjskich sieci internetowych.
Możemy pokazać tutaj możliwy wariant czarnej przyszłości naszej cywilizacji. Mam nadzieję, że nie pójdziemy w tym kierunku jako ludzkość.
W spektaklu występuje troje młodych aktorów, uczniów roku dyplomowego Policealnego Studium Aktorskiego przy Teatrze im. Stefana Jaracza: Szymon Kowalik, Piotr Durczyński i Kornelia Maciejewska.
— Tu jest tyle emocji do zagrania — mówi Kornelia Maciejewska. — I każda z tych postaci niesie ze sobą taki bagaż emocjonalny, a są to przecież osoby w wieku maturalnym. Dodatkowo jeszcze te bardzo ciężkie filmy, o których była wcześniej mowa, pokazujące świadome znęcanie się psychiczne nad upatrzoną ofiarą. Odzieranie jej z godności ludzkiej.
— Główny bohater, Paweł, boryka się z wieloma problemami, z których najważniejszym jest brak akceptacji ze strony społeczeństwa — opowiada Szymon Kowalik, odtwórca tej roli. — Nie akceptuje go także najbliższa rodzina i Paweł buntuje się przeciwko temu. I jest jednocześnie przeraźliwie samotny.
Kornelia Maciejewska, Olga Borys i Szymon Kowalik podczas próby
Kornelia Maciejewska, Olga Borys i Piotr Durczyński podczas próby
fot. M.Lewandowski

Na pytanie, czy sztuka Szczygielskiego daje jakąś nadzieję, Olga Borys odpowiada: — Nadzieję da na pewno refleksja widzów: jeżeli zastanowią się nad sobą, jeśli zaczną zauważać niepokojące zachowania w swoim środowisku, uwrażliwią się na problem wykluczenia, nietolerancji. Empatia, czyli współodczuwanie stanów psychicznych innych ludzi, to zdolność, która zawsze daje nadzieję. Od nas zależy, w jakiej rzeczywistości obudzimy się jutro...

Łukasz Czarnecki-Pacyński
Masz pytanie do autora? Pisz:
l.czarnecki@gazetaolsztynska.pl

Szymon Kowalik: Mamy bardzo cenną okazję pracować tutaj ze starszymi od nas kolegami, aktorami doświadczonymi w zawodzie.To jest dla nas niezwykła nauka i każdą radę czy uwagę bierzemy sobie do serca.

Kornelia Maciejewska: Jesteśmy pod bardzo czujnym okiem reżysera. Na pewno dużo od nas wymaga, ale jest przy tym osobą naprawdę życzliwą. Nie jesteśmy pozostawieni samym sobie z pracą nad naszymi rolami.

Piotr Durczyński: To bardzo ciekawe i rozwijające doświadczenie sceniczne, które wymaga od nas wielkiej emocjonalności. Mamy możliwość lepszego poznania samego siebie oraz zmierzenia się z problemami otaczającego nas świata.

Olga Borys: Dwadzieścia lat temu Zbigniew Brzoza był moim wykładowcą w łódzkiej Szkole Filmowej. Był również reżyserem naszego przedstawienia dyplomowego. Praca z nim była dla nas bardzo inspirująca i dała mocne podstawy do zawodowego życia. Myślę, że na tej współpracy podobnie skorzystają młodzi absolwenci Studium Aktorskiego w Olsztynie.

Premiera 3 listopada 2019:



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. teatrum #2813499 | 81.17.*.* 3 lis 2019 18:08

    Biedactwa ,urodzili sie o 50 lat za póżno.W latach 50tych to dopiero mogliby takie propagandowe sztuki seryjnie wystawiać ! Wtedy pranie mózgów naiwnymi przedstawieniemi było na fali. Jesze uścisk ręki członka KC i angaż do Warszawy by dostali . A dziś -tylko narażają się na śmieszność.Czy wy naprawdę tego nie widzicie ?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz