Książka to perfekcyjna maszyna do czytania

2018-01-22 09:38:09 (ost. akt: 2018-01-22 09:42:58)
Czacharowska

Czacharowska

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

O czytaniu rozmawiamy z wyjątkową specjalistką — Sylwią Czacharowską, dyrektorką Warmińsko-Mazurskiej Biblioteki Pedagogicznej. Jej pracownicy pomagają nauczycielom w zachęcaniu dzieci i młodzieży do spotkań z książką.

W Warmińsko-Pedagogicznej Bibliotece Pedagogicznej w Olsztynie znajduje się ok. 160 tys. książek. Z jej zasobów mogą korzystać nie tylko nauczyciele, ale wszystkie osoby związane z szeroko rozumianą edukacją. — W tej chwili pracujemy nad tym, by biblioteka stała się ośrodkiem edukacji czytelniczej — powiedziała nam Sylwia Czacharowska, dyrektorka W-MBP. — Naszym zasadniczym celem jest wspomaganie szkoły i nauczycieli w promocji czytelnictwa, pomaganie im w realizacji programu szkolnego poprzez zajęcia edukacyjne związane z lekturą.

— Ale czy dzisiaj przez lekcje można zachęcić dzieci do czytania? Czy w ogóle można je zachęcić?


— Ja bym nie używała słowa lekcje. My je nazywamy zajęciami edukacyjnymi. I podczas tych zajęć realizujemy kilkadziesiąt tematów na różnym poziomie nauczania — od przedszkola po ostatnie klasy szkoły średniej. Zależy nam na atrakcyjności tych spotkań — odbywają się z wykorzystaniem mediów, organizujemy tez konkursy i gry. Najchętniej i najczęściej przychodzą do nas przedszkolaki i uczniowie szkół podstawowych. W tej chwili do końca marca nie mamy już wolnych terminów. Średnio dziennie odbywa się od 4 do 5 zajęć. Widać, że jesteśmy ogromnie potrzebni. Realizujemy też projekty edukacyjne.

Przykładem były działania pod hasłem „ Henryk Sienkiewicz”, adresowane i do maluchów, i do młodzieży. Uczniowie szkół gimnazjalnych wzięli udział w konkursie filmowym. Zorganizowaliśmy dużą konferencję z udziałem profesorów Ryszarda Koziołka i Joanny Sztachelskiej. Prof. Koziołek, który jest bardzo medialny, spotkał się też z młodymi ludźmi.

— Macie nadzieję, że młodzież sięgnie po Sienkiewicza? 


— Młodzież nie ma wyboru, bo Sienkiewicz jest na liście lektur. Ale on „kupuje” młodych ludzi. Pracujemy też z nauczycielami. Organizujemy m.in. warsztaty poświęcone korzystaniu z różnych programów komputerowych. Organizujemy również różnego rodzaju konferencje, podczas których omawialiśmy np. nowy kanon lektur. Bo dzisiaj tylko jedną trzecią działalności biblioteki stanowi udostępnianie literatury i informacji. Pozostałe dwie trzecie to praca na rzecz nauczyciela i dorosłego czytelnika oraz zajęcia dla młodych ludzi. Moją ideą jest przywrócenie roli czytania także przez nauczycieli. Nie oszukujmy się, czytelnictwo w Polsce regularnie spada. I to nie dotyczy tylko jednej grupy społecznej czy zawodowej. Czasem staję przed regałem, na którym prezentujemy nowości — przede wszystkim z pedagogiki oraz psychologii — i zastanawiam się, dlaczego tu jeszcze są?! Przecież powinny już pójść do ludzi, bo są znakomite. Będziemy chcieli doprowadzić do tego, by spotykali się u nas ludzie zainteresowani literaturą tego typu i o niej dyskutowali. A ten rok chcemy poświęcić czytelnictwu literatury przez młodzież. Ta grupa czyta najmniej, choć literatura do nich adresowana jest coraz ciekawsza, chodzi jednak o to, by do teenagersów trafiła.

— Czy jest złoty środek, zachęcający do czytania? Może u nas nie ma, ale jest gdzieś na świecie?

— Nie ma! Niezbędna jest praca u podstaw. Kluczowe są — co wszyscy podkreślają — pierwsze lata dzieciństwa. Gdy dziecko styka w domu rodzinnym z książką w fizycznej postaci i widzi, że jego rodzice czytają i jemu się czyta, jest nadzieja, że ten ten sposób obcowania z tekstem będzie w przyszłości uważało za swój. Jeżeli jednak — co dzisiaj zdarza się znacznie częściej — dziesięciomiesięczne dziecko dostanie do ręki smartphone'a, w którym ma ruchome obrazki, to z tego dziecka czytelnika już raczej nie będzie. Kiedyś szkoła była w stanie wyrównać braki u uczniów, teraz już nie. Dzieci są też inne. Dlatego bardzo cenne jest głośne czytanie, także w szkole. Chcemy zorganizować takie głośne czytanie utworów Mickiewicza. Zwłaszcza chodzi o Pana Tadeusza, który jest na liście lektur. Nasze zajęcia są bardzo wysoko oceniane, bo są niezwykle atrakcyjne dla dzieci. Ale niektórzy twierdzą, że nie da się już wrócić do normalnego linearnego czytania. 

— No właśnie. 


— Ja uważam, że należy przynajmniej próbować.

— Porozmawiajmy o pani lekturach — zawodowych i tych dla przyjemności.


— Czytam książki o książkach i książki o czytaniu. Tutaj mam dwie świeże lektury. Pierwsza to Krystyny Koziołek „Czas lektury”. Autorka znakomicie pokazuje różnego rodzaju problemy z czytaniem. Druga książka to „Perfekcyjna maszyna do czytania. O ergonomii książki” Rolanda Reussa. Zacytuję fragment: — Jeżeli internet jest telewizją połączona z interakcją, masową pamięcią i stechnicyzowaną presja czasu to próba stymulowania naszych procesów edukacyjnych za pomocą tego medium stanowi ewidentny absurd, który myli pozyskiwanie danych ze zdobywaniem wiedzy i każe zapomnieć o tym, że myślenie wymaga czasu i cierpliwości...


— Jak najbardziej. A jeśli chodzi o literaturę niespecjalistyczną?

— Przeczytałam absolutnie piękne dwutomowe opracowanie Radosława Romaniuka „Inne życie” o Jarosławie Iwaszkiewiczu. Jeżeli ktokolwiek interesuje Iwaszkiewicz to książka podstawowa. Romaniuk pokazuje, jakim nietuzinkowym człowiekiem był ten pisarz i poeta i jak dużo robił. Niedawno wyszła też świetna książka Mariusza Urbanka poświęcona Kornelowi Makuszyńskiemu. Wróciłam też do „451 stopni Fahrenheita” Raya Bradbury'ego. Znalazłam jeden egzemplarz w WBP. Chciałam kupić tę książkę do naszych zbiorów i okazało się to, mimo poszukiwań w internecie, niemożliwe. Czytałam jeszcze i to ze sporym zainteresowaniem „ Pieczeń dla Amfy” Salci Hałas. To historia najdłuższego falowca w Gdańsku. Bardzo specyficzna, niesamowita książka. Hałas jest laureatką Nagrody Literackiej Gdynia. Polecam! 



mzg




Czytajmy razem! 
Nasza kampania propagująca czytanie książek nabiera rozpędu. Do tej pory o swoich lekturach opowiadali nam nasi czytelnicy. Te recenzje umieszczamy w naszych tygodnikach oraz na gazetaolsztynska.pl. Teraz do naszej akcji zapraszamy biblioteki z całego województwa. Pracujący w nich bibliotekarze na naszych łamach będą zachęcali do czytania. do odwiedzania ich wypożyczalni oraz czytelni. Biblioteki, które chcą dołączyć do naszej akcji proszę o kontakt przez Messengera.

Igor Hrywna

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. reno14 #2423768 | 83.9.*.* 22 sty 2018 19:37

    A pedagogiczne biblioteki miały być zlikwidowane.Dlaczego podatnik ma płacić za buble ,wytwory komunizmu.obecnie w dobie rozwoju techniki bibliotekarz to wytwór:niechciany,leniwy,darmozjad.Dyre ktorzy pierdzą w stolki-bo przynależą do opcji politycznych.Brak zaangażowania ,pomysłu na K-kulturę.Bywam w bibliotekach i krew zalewa od marazmu,braku chęci działania.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz