Wojna się zdarza. Recenzja książki „Ludzie i zwierzęta”

2017-05-27 20:41:12 (ost. akt: 2017-07-31 10:44:48)

Wspomnienia Antoniny Żabińskiej, żony dyrektora warszawskiego ogrodu zoologicznego, wydano po raz pierwszy w 1968 roku. Zoo z miejsca spacerów, ale też z jednostki badawczej w czasie okupacji staje się schronieniem dla uciekających z getta Żydów.

Wspomnienia Antoniny Żabińskiej wznowiono po blisko 50. latach od I wydania.

Wspomnienia Antoniny Żabińskiej wznowiono po blisko 50. latach od I wydania.

Autor zdjęcia: Hanna Łozowska

W swojej narracji Antonina Żabińska jest wyważona, co może być spuścizną wspomnień nie tak odległej I wojny światowej. Można odnieść wrażenie, że wojna to coś, co się po prostu zdarza. Owszem, zmusza do większej mobilizacji, do wykorzystywania sprytu w imię człowieczeństwa. Tak było też w przypadku Antoniny i Jana Żabińskich. Ukrywanie Żydów na terenie ogrodu zoologicznego, w willi, ale też w budynkach przeznaczonych dla zwierząt to konspiracja, w której uczestniczyła cała rodzina.

Dramat miesza się z próbami zachowania „normalności”, z próbami zapewnienia synowi, a później także córce, radosnego, na miarę czasów, dzieciństwa. We wspomnieniach pojawia się więc warszawskie getto, walka o życie bliskich ludzi, choćby w kwestii wyżywienia, bombardowania, konieczność oddania ukochanych rysiczek i słoniczki Tuzinki, ale też radość z nieustannego przebywania w domu innych małych zwierząt. Mówienie o podmiotowości zwierząt byłoby trochę na wyrost, choć one same odgrywają niebagatelną rolę w doświadczeniach Żabińskich.

Anachroniczność narracji to smaczek, który odkrywa skrawek tła społeczno-kulturalnego tamtych czasów. Jest więc np. zapalczywość w odbudowie ojczyzny. I choć nie jest to najistotniejsze, w oczy rzuca się też podrzędna względem męża rola kobiety. Jan Żabiński kocha rodzinę, choć nie szczędzi żonie przykrych słów. Żabińska wspomina to z dystansem i bez oceniania. Można odnieść wrażenie, że brakuje jej pełnego rozwinięcia skrzydeł, że łaknie aprobaty męża.

Znamienne jest, że mimo trudnego tematu, lektura nie przytłacza. Najprościej wytłumaczyć to pogodnym usposobieniem Antoniny. „Dawno już wyszła z lat dziecinnych, z pewnością nie jest głupia, lecz stosunek jej do bliźnich cechuje naiwna wiara w ich zalety i uczciwość” ― czytamy. I dalej: „Wie, że istnieje zło, ale w to nie wierzy”.

Antonina Żabińska, „Ludzie i zwierzęta”, Kraków 2017.

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB