Dobra książka to taka, która się sprzedaje? Dyskusja z cyklu "Literatura jest kobietą"

2017-03-09 14:14:30 (ost. akt: 2017-03-09 19:23:33)

Wczoraj (08.03) w Planecie 11 odbyła się inauguracja projektu "Literatura jest kobietą". Z tej okazji znane autorki z Olsztyna i regionu wzięły udział w dyskusji na temat kobiecej literatury. Wśród poruszonych zagadnień znalazło się m. in. to, czy literaturę w ogóle można dzielić na kobiecą i męską.

Dobra książka to taka, która się sprzedaje? Dyskusja z cyklu Literatura jest kobietą

Autor zdjęcia: Ewelina Zdancewicz

Co decyduje o tym, że książka jest dobra? Czy literatura kobieca jest gorsza od męskiej? Czy same wysokie słupki sprzedaży wystarczą do tego, żeby móc mówić o sukcesie autora i jego dzieła? A także czy dzielenie literatury na męską i kobiecą ma jakikolwiek sens? To tylko niektóre zagadnienia, które zostały poruszone podczas wczorajszego spotkania w Planecie 11 pt. "Literatura jest kobietą". Wzięły w nim udział autorki z Olsztyna i regionu: Monika Glibowska, Joanna Jax, Wioletta Sawicka, Hanna Brakoniecka, Joanna Wilengowska, Helena Piotrowska, Tamara Bołdak-Janowska, Ewa Bułgajewska-Grygiel, Iwona Bolińska-Walendzik i Urszula Kosińska.

W roli ekspertki wystąpiła literaturoznawczyni dr hab. Joanna Chłosta-Zielonka, prof. UWM. Dyskusję moderowała Daria Bruszewska-Przytuła.

Lubię literaturę męską. Taką, w której mężczyzna się obnaża. Ale jeśli w książce wyczuwalny jest mizoginizm, to taka książka jest dla mnie nie do przyjęcia — stwierdziła Tamara Bołdak-Janowska, pisarka, poetka i eseistka. Jednocześnie podkreśliła, że w literaturze liczy się przede wszystkim jakość. Zauważyła też, że obecnie panuje nadprodukcja literatury i że jednocześnie brakuje książek poruszających tematykę wielokulturowości.
To tak jakby w Polsce nie było Żydów, Ukraińców czy muzułmanów — skomentowała.

Joanna Jax, autorka pięciu powieści także podkreślała, że kryterium wartości książki jest przede wszystkim jej poziom, a nie fakt, przez kogo została ona napisana.
Są rzeczy, w których mężczyźni są lepsi od kobiet i są rzeczy, w których kobiety są lepsze od mężczyzn. My, kobiety, powinnyśmy być dumne z tych rzeczy, które potrafimy robić lepiej. Z wrażliwości, którą posiadamy. Literatura kobieca kojarzy się ludziom z czymś mniej ambitnym. Jednak jestem przeciwniczką dzielenia literatury na kobiecą i męską. Literatura jest dobra albo zła! — podkreślała.

O kobiecej wrażliwości i kobiecości wypowiedziała się także Hanna Brakoniecka, pisarka i rysowniczka.
Uwielbiam swoją kobiecość! Uwielbiam czas, w którym ją odkrywałam. Choć ja cały czas ją odkrywam... (...) Był to też czas, w którym miałam kompleksy, w którym nieustannie się zakochiwałam. Wydawało mi się wtedy, że nie dorównuję intelektualnie tym, w których się zakochiwałam. A potem odkryłam inteligencję emocjonalną i przestałam mieć te kompleksy. (Inteligencji emocjonalnej) Jest dużo w literaturze kobiecej i cieszę się, że my, autorki, możemy naszymi powieściami otwierać oczy mężczyznom — mówiła.

Podczas spotkania zostało poruszone także zagadnienie "typowej literatury kobiecej". W tym kontekście została wywołana książka "Dziennik Bridget Jones".
Jest to po prostu literatura typowo rozrywkowa. Mówienie, że kobiety odnajdują siebie w Bridget Jones jest obraźliwe. To tak, jakby w komediach z Louisem de Funès doszukiwać się głębszej filozofii — skomentowała Joanna Jax.
Literatura może być kobieca nie tylko dlatego, że opowiada o porodzie czy o macierzyństwie! (...) Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mężczyźni dyskutowaliby o tym, czy piszą literaturę męską. Czy przepuszczają ją przez filtr swojej męskości czy też nie — mówiła Joanna Wilengowska, pisarka.

"Do tablicy" został wywołany także temat oceny literatury poprzez to, jak się ona sprzedaje. Niektóre z debatujących twierdziły, że świadczy to o dobrym poziomie danej książki, inne wręcz przeciwnie, podkreślały, że wszystko jest kwestią reklamy.
Prawda jest brutalna: dobra książka to także taka, która się sprzedaje. Jeśli ktoś pisze fenomenalnie, ale nie jest w stanie się wypromować, to przepraszam, ale przepadnie — mówiła Wioletta Sawicka, pisarka. Dodała, że dobra książka musi wywoływać emocje.
Jeśli książka żyje we mnie jeszcze długo po tym, jak ją przeczytam, to oznacza, że jest to książka dobra — stwierdziła.

Podczas spotkania poruszono jeszcze inne zagadnienia z zakresu literatury, jednak przede wszystkim większość (także osoby z publiczności) podkreślała sztuczność podziału na kobiece i męskie pisanie.
Cały czas w toku dyskusji i tak wychodzi nam, że naturalnym podziałem jest podział na dobrą i złą literaturę— podsumował jeden ze słuchaczy.

Dyskusja trwała niecałe 2 godziny. Po spotkaniu autorki były dostępne dla fanów i rozdawały autografy.

Ewelina Zdancewicz-Pękala
e.zdancewicz@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Gość #2199129 | 79.185.*.* 10 mar 2017 10:26

    W 2016 roku zamknięto 600 księgarni... :-(

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Kebiz #2199030 | 88.156.*.* 10 mar 2017 08:36

    Namnożyło nam się Autorek że hej. Szkoda jeno, że większość jest znana wyłącznie w "swoim" wąskim gronie. Może po takiej dyskusji ich "produkcje" znajdą czytelników, czego Paniom Autorkom serdecznie życzę !

    ! - + odpowiedz na ten komentarz