Lubię wracać do lektur i odkrywać je na nowo

2017-02-16 20:00:00 (ost. akt: 2017-02-17 08:23:58)

Badania dowodzą, że czytamy coraz mniej. Całe szczęście w Olsztynie miłośników książek nie brakuje. Dominik Łuszyński lubuje się w dziewiętnastowiecznej literaturze grozy, a Marzena Wiśniewska kocha romanse. Trwa akcja Czytam, bo lubię!.

Lubię wracać do lektur i odkrywać je na nowo

Autor zdjęcia: Kamil Foryś

Kawa? Dla Dominka Łuszczyńskiego z Olsztyna kawa bez książki to nie to samo. Jak nadejdzie lato, będzie też czytał w plenerze. Sięgnie po XIX - wieczną klasykę grozy. Szczególnie ceni twórczość Edgara Allana Poe. - Dlaczego taki gatunek? Ze względu na symbolizm, motywy i silny psychologizm postaci - tłumaczy. I dodaje, że Poe uprawiał tez powieść detektywistyczną. Po taki gatunek Dominik też sięgnie. Natomiast na pewno nie zbliży się do literatury kobiecej albo erotycznej.
Dominik zastanawia się, czy udało mu się przebrnąć przez wszystkie książki, które miał w ręku. Okazuje się, że jedynie „Mnich” Williama Hallahana nastręczył mu problemów. Bo horror z 1991 okazał się prawdziwym horrorem. - Nie dało się przeczytać! - wspomina mężczyzna. - Tak to jest z tymi niskobudżetowymi książkami.

Ale Dominik nie zraża się i stara się przeczytać jedną książkę tygodniowo. Właściwie nie wie, że mogłoby być inaczej. W jego domu rodzinnym czytanie było naturalnym stanem rzeczy. Choć nie zawsze była to beletrystyka. - A ja czytam, bo to moja pasja- uśmiecha się mężczyzna.
Do książek ulubionych autorów Dominik lubi wracać. - Chociażby żeby za każdym razem odkryć coś nowego - mówi.
Przyznaje, że nigdy nie sugerował się rankingiem książek. - W obecnych czasach taki ranking nie zawsze odzwierciedla wartość literatury - uważa. - Najlepiej samemu się przekonać, co jest dobre.
W czasach szkolnych Dominik migał się od lektur, które kazano mu przeczytać. Dopiero w liceum, kiedy na liście obowiązkowych pozycji lekturowych pojawił się Goethe, wszystko się zmieniło.- Wtedy się zainteresowałem tym, co omawiano w szkole - wspomina.

Mimo że w dobie XXI wieku czytać można na różne sposoby, Dominik pozostaje wierny książce papierowej. - Jestem tradycjonalistą. Nie dla mnie czytniki czy audiobooki - podkreśla.
Podobne zdanie ma Marzena Wiśniewska, mieszkanka Jarot. - Niby powinno się iść z duchem czasu, ale ja jakoś nie mogę się przekonać - śmieje się. I choć, jak mówi, oczy już nie te, ona książek słuchać nie zamierza. - Książkę trzeba trzymać w ręku. To sama przyjemność! - przekonuje.
Do literatury przekonała się dopiero po pięćdziesiątce. - Wcześniej jakoś nie było czasu - tłumaczy. - Może też ja za zbyt ambitne książki sięgałam? - zastanawia się. I tłumaczy, że dla niej najważniejsze jest, żeby w książce była wartka akcja i ... - miłość. Jak u Izabeli Pietrzyk w „Babskim gadaniu.” - uśmiecha się.



Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. sadhu #2185008 | 88.156.*.* 17 lut 2017 20:00

    A eseje po łacinie piszesz ?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Jest coś takiego #2184350 | 81.190.*.* 16 lut 2017 22:05

    Jak czas, matka na pracująca 10 godzin dziennie w pracy, która zajmuje się tez domem i dziećmi niestety nie ma chwili na przyjemność czytania

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)