W kobietach z Olsztyna drzemie wielki potencjał

2016-10-07 07:00:00 (ost. akt: 2016-10-06 17:40:27)
W kobietach z Olsztyna drzemie wielki potencjał

Autor zdjęcia: Sylwia Rabcewicz/Orest Kantor

— Rozmawiając z ludźmi biznesu czy z gwiazdami, zarażamy ich dobrą energią. Oni czują wielką potrzebę tego festiwalu, którą nosimy w sobie, naszą pasję i zaangażowanie. Dzięki temu łatwiej jest się porozumieć i ściągnąć ich do Olsztyna — mówi Małgorzata Wiśniewska, jedna z pięciu organizatorek Baba Festu, wyjątkowego festiwalu, który zmienia życie kobiet. — Dajemy to, co w danym momencie oferuje rynek albo czego w nim brakuje. Pozwalamy olsztyniankom (i nie tylko) rozwinąć skrzydła — dodaje Magdalena Faszcza.

Spotykamy się na olsztyńskiej starówce w wyjątkowym dniu, kiedy kobiety w całej Polsce strajkują przeciwko projektowi ustawy antyaborcyjnej. W dyskusję zaangażowała się m.in. Krystyna Janda, która odwiedzi Olsztyn na zakończenie Baba Festu. Wystąpi w monodramie na deskach teatru Jaracza. Wszystko za sprawą pięciu pięknych, uśmiechniętych i pewnych siebie kobiet, które sześć lat temu wpadły na pomysł zorganizowania warsztatów i spotkań z interesującymi ludźmi, kulturą, muzyką, sztuką, teatrem i tańcem. Teraz rezerwacje na babski festiwal w Olsztynie rozchodzą się jak świeże bułeczki.


— Kobiety w Olsztynie potrafią się wspierać, jednoczyć wokół problemów, rozmawiać?

Agnieszka Łobacz: Mamy takie doświadczenia, że kobiety bardzo siebie potrzebują, chcą razem spędzać czas i podejmować działania wspólnie. Bardzo wyraźnie pokazuje to konkurs na Babę Fest. Zapraszamy do niego panie z Warmii i Mazur, które są aktywne społecznie, działają charytatywnie poza swoją pracą zawodową. W zeszłym roku po konkursie powstała fundacja, która do dziś prężnie działa i wspiera dzieciaki z biedniejszych rodzin. My również obserwujemy i inspirujemy się działalnością pań, które uczestniczą w konkursie, więc ta wymiana doświadczeń i wzajemne wsparcie są bardzo namacalne.

Sylwia Suchecka: Myślę, że kobiety potrzebują i chcą się rozwijać. Baba Fest jest po to, żeby w jeden weekend przedstawić kobietom propozycje rozwoju osobistego i zarazić je pasją. Przyczyniają się do tego — obok warsztatów — spotkania, na które zapraszamy znane nazwiska, autorytety z całej Polski. W tym roku mamy pakiet bardzo fajnych spotkań. Odwiedzi nas Grażyna Dobroń, dziennikarka radiowej Trójki, Grzegorz Kordek, który zajmuje się relacjami partnerskimi, ich budową i utrzymaniem, a przy tym potrafi przekazać tę wiedzę na wesoło i na luzie. Pojawią się również Alicja Długołęcka, Paweł Fortuna, Sylwia Kubryńska.

— Jakim kluczem kierujecie się dobierając festiwalowych gości?

Magdalena Faszcza: Każdą edycję kończymy ankietami, które wypełniają uczestniczki festiwalu. Zawsze bierzemy więc pod uwagę opinie uczestniczek i ich sugestie. Dobór warsztatów oczywiście opiera się o nasze zainteresowania, ale też o to, co w danym momencie jest potrzebne, co oferuje rynek lub czego właśnie w nim brakuje. W tym roku nowinką, którą chcemy zainteresować kobiety, ale nie tylko, są narzędzia IT. Można z nich bezpłatnie korzystać, ale często nie wiemy jak. Kobieca liderka tego typu przedsięwzięć pokaże jak czerpać z zasobów internetu i nowoczesnych technologii, z narzędzi do pisania projektów i prowadzenia własnego małego biznesu. Mamy nadzieję, że dotrzemy w ten sposób również do młodszej części naszej społeczności, do kobiet, które być może w tej chwili pochłonięte są studiami, planowaniem rodziny, ale za chwilę poczują, że chciałyby czegoś więcej od życia. Już teraz dajemy im taką szansę.

— Udało wam się stworzyć babski festiwal w Olsztynie, choć macie różne zainteresowania i działacie zawodowo na innych płaszczyznach. Jaka jest recepta na sukces?

Magdalena: Dobrałyśmy się parami i te pary zaczęły pączkować. Kolejna osoba, która pojawiała się w projekcie przyciągała następną. We trzy — Sylwia, Małgosia i ja — jesteśmy od początku, od pierwszej edycji festiwalu. Ola z Agnieszką dołączyły przy okazji drugiej edycji i współpraca układa nam się świetnie już szósty rok.

Sylwia: Każda z nas ma inne zainteresowania, zawodowo działamy w innych branżach, ale festiwal powstał głównie po to, żeby wspierać coś takiego jak pasja. Nasze pasje złożyły się na pięć działów tematycznych, które są wizytówką Baba Festu, jeśli chodzi o spotkania i warsztaty. Mamy psychologię, realizowaną przez Agnieszkę, Olę i Małgosię. Mamy sekcję ruchową: taniec, grację, mowę ciała, czym zajmuje się Magda, która na co dzień prowadzi studio Rytm. Ja osobiście bardzo wpieram dział twórczej przestrzeni, czyli rękodzieła, florystyki, fotografii i wszelkich form artystyczno-terapeutycznych, bo to, co staramy się na festiwalu przedstawić, to jak najszerszy wachlarz warsztatów i spotkań, żeby każda z pań znalazła coś dla siebie. Coś, co ją zainteresuje i być może stanie się jej prawdziwą pasją.

Małgorzata Wiśniewska: Pozwalamy odkryć kobietom, co im w duszy gra, jednocześnie spełniając własne marzenia. Bonusem całej akcji jest zaś to, że przy okazji zbieramy środki dla fundacji Mam Marzenie, by zrealizować marzenia chorych dzieci, których życie jest zagrożone. Ta wymiana przynosi zaskakujące efekty.

Sylwia: Festiwal ma przede wszystkim charakter charytatywny. Dochód z festiwalu przekazujemy do olsztyńskiego oddziału fundacji Mam Marzenie. Nie tylko my w piątkę spełniamy marzenia dzieci, ale wszystkie uczestniczki festiwalu Baba Fest przekazują na ten cel cegiełkę.

— Początki były trudne?

Magdalena: Początki nie były trudne, bo był w nas duży entuzjazm. Na pewno było dużo skromniej. Cała pierwsza edycja opierała się głównie na naszej pracy i na pracy rzeszy wolontariuszy, którzy nam przyjaźnie zaproponowali prowadzenie warsztatów. Niewielkimi środkami udało nam się wszystko zorganizować, bez wsparcia z zewnątrz. Przy drugiej edycji udało się pozyskać pierwsze wsparcie Urzędu Miasta Olsztyna i tak to się toczy, co roku walka o dotacje trwa, to nie jest rzecz łatwa, ale przy dużej determinacji i takiemu zaangażowaniu jakie nam towarzyszy, udaje nam się rokrocznie realizować ten festiwal coraz szerzej. Tegoroczna edycja jest jak dotąd najbardziej rozbudowana. Zaczyna się 11, a kończy 26 października. W międzyczasie weekend 15-16 października wypełniony będzie ponad 40 spotkaniami i warsztatami. Wzbogaciłyśmy program o dział "Czasem bywa trudniej", który będzie poświęcony tematom bardzo trudnym, m.in. nieuleczalnym chorobom. Spotkania poprowadzą specjaliści, którzy znają problemy osób chorych i ich rodzin od podszewki. Do udziału z tych spotkaniach zapraszamy szczególnie osoby, które zetknęły się z tego typu problemami, ale jeszcze nie sięgnęły po specjalistyczną pomoc. Może to będzie pierwszy krok, żeby się z tym tematem oswoić.

Małgorzata: Pośrednio blok "Czasem bywa trudniej" zwraca uwagę na dzieci, które wychowują się w tle chorego rodzeństwa. Czasem zapomina się o ich trudnej roli, a naszą uwagę na ten problem zwróciła Magda Umer, honorowy gość festiwalu. Ona była dzieckiem dorastającym w tle swojego chorego brata. Rodzinom potrzeba w tym wypadku wsparcia i recepty na znalezienie złotego środka.

— Jak udało się wam namówić do współpracy prawdziwe gwiazdy — silne, mądre i przedsiębiorcze kobiety z całej Polski, m.in. Magdę Umer, Marię Czubaszek, Irenę Eris czy Urszulę Dudziak?

Aleksandra Śladowska: Dziewczyny wspomniały już o tym, że festiwal ma charytatywny cel i taką ideę chcemy szerzyć wśród zaproszonych gości i prowadzących. Często te osoby bardzo dobrze rozumieją naszą inicjatywę i chętnie się z nią utożsamiają, stąd wcale nie było trudno namówić do współpracy m.in. Krystynę Jandę, która wystąpi na deskach teatru Jaracza w Olsztynie 26 października, wieńcząc artystycznie nasz festiwal.

Małgorzata: Rozmawiając z ludźmi biznesu czy z gwiazdami zarażamy ich po prostu dobrą energią. Oni czują wielką potrzebę tego festiwalu, którą nosimy w sobie, naszą pasję i zaangażowanie. Dzięki temu łatwiej jest się porozumieć.

Agnieszka: Ta energia jest również w naszych uczestniczkach. Goście honorowi z całej Polski podkreślają, że atmosfera podczas festiwalu jest niesamowita, a uczestniczki są szczęśliwymi ludźmi, co trafnie wyraził słowami Maciej Bennewicz. Ta energia się rozprzestrzenia.

— Którego z festiwalowych gości honorowych wspominają panie najcieplej? Kto miał najlepszą energię?

Agnieszka: Urszula Dudziak była wyjątkowa, bo dała niesamowitego powera na scenie, a była mocno przeziębiona i słaba w tym czasie. Panie były zachwycone jej występem, mimo że naprawdę niewiele śpiewała. Zaledwie urozmaicała go śpiewem.

Małgorzata: Podobnie Ewa Błaszczyk, którą wcześniej obserwowałam na próbie. Trzy godziny przed występem wyglądała jak człowiek, który wyszedł z łózka w czasie grypy. Jednak z godziny na godzinę przemieniała się w profesjonalnego artystę, który ma tyle energii i siły, że mógłby poderwać w górę całą widownię. Bardzo charyzmatyczna kobieta, z tak dużym doświadczeniem i — co dla mnie było ważnym spostrzeżeniem — ona bardzo chciałaby już odciąć się od mitu kobiety ciężko doświadczonej przez los.

Sylwia: Myślę, że każda z naszych gwiazd była wyjątkowa i odcisnęła swoje piętno na uczestniczkach festiwalu w Olsztynie. Począwszy od Marii Czubaszek. która przyjechała do nas, mimo że festiwal dopiero raczkował. Irena Eris okazała się niesamowicie otwartą, ciepłą osobą, która chętnie opowiedziała swoją historię uczestniczkom gali.

Agnieszka: Fajne jest to, że nasi goście inspirują i dają z siebie wszystko, że to nie jest tylko surowy, rutynowy występ. Oni dzielą się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami, wartościami życiowymi i to jest prawdziwe piękno tego festiwalu.

Sylwia: Spotkanie z wielkimi kobietami odbywa się podczas gali inauguracyjnej, którą zaplanowałyśmy w tym roku na wtorek (11 października). To jest nasza perełka. Warto wtedy z nami być, świętować, bo warsztaty, które odbędą się w weekend 15-16 października to będzie już czas przeznaczony na pracę, naukę i inspiracje.

— Jaki dostajecie feedback, czyli co o Baba Feście sądzą olsztynianki?

Magdalena: Opinie poznajemy, po pierwsze, dzięki ankietom, w których uczestniczki bardzo szczegółowo opisują swoje wrażenia po festiwalu. Większość jest bardzo budująca, ale zdarzają się też krytyczne słowa, konstruktywne, co pobudza nas do jeszcze większej pracy.

Sylwia: Bardzo rzadko się zdarzają! (śmiech)

Magdalena: To fakt, że dostajemy przede wszystkim laurki (śmiech). Co ważne, uczestniczki poprzednich edycji festiwalu już w czerwcu, a nawet i wcześniej pytają: To kiedy Baba Fest? Bo muszę sobie zapisać w kalendarzu! Bliżej jesieni pytają o harmonogram i czekają w blokach startowych na uruchomienie systemu rezerwacji.

Agnieszka: W tym roku w pierwsze trzy-cztery godziny od uruchomienia zapisów miałyśmy 600 rezerwacji, co pokazuje skalę zainteresowania tym wydarzeniem w Olsztynie.

Sylwia: Działa też poczta pantoflowa. Często na ulicy podchodzą do nas panie i pytają o festiwalowych gości poprzednich edycji z prośbą o ponowne zaproszenie, bo nie zdążyły się zapisać, a od koleżanek słyszały, że było fantastycznie, że naprawdę warto z nami być. Zewnętrzny odbiór jest więc bardzo silny i pozytywny, dający nam energię do działania.

Aleksandra: Nasza praca jest społeczna, charytatywna, my organizujemy ten festiwal wkładając w to całe serce, bardzo dużo czasu poświęcamy, żeby miał tak wspaniałą formułę i robimy to zupełnie bezinteresownie. Mamy satysfakcję, gdy słyszymy od uczestniczek po warsztatach, że festiwal odmienił ich życie. To jest dla nas największa zapłata.

Sylwia: Na koniec tylko przypomnę — Baba Fest jest nie tylko dla kobiet! Drzwi otwarte są również dla mężczyzn.


Rozmawiała Małgorzata Szwarc

Chcesz wiedzieć więcej o Baba Feście w Olsztynie?

Kliknij tutaj >>> Plejada gwiazd w Olsztynie podczas babskiego festiwalu


Aleksandra Śladowska i Agnieszka Łobacz

Dwie przyjaciółki, założycielki Instytutu Rozwoju Człowieka. Specjalizują się w szkoleniach z zakresu rozwoju kompetencji osobistych takich jak: asertywność, komunikacja interpersonalna, autoprezentacja, budowanie i integracja zespołów, twórcze myślenie, efektywne uczenie się, radzenie sobie ze stresem. Doświadczenie zawodowe zdobywały w dużych firmach, placówkach oświatowych i instytucjach państwowych.

Od zawsze pracują z ludźmi. Odważne i skuteczne, ale nie pozjadały wszystkich rozumów, nie znają odpowiedzi na każde pytanie, na pewno nie są idealne. Połączyła je chęć stworzenia przestrzeni do rozwoju, zmiany na lepsze, inspiracji.


Sylwia Suchecka

Gdańszczanka z pochodzenia, olsztynianka z wyboru. Przez 15 lat pracowała w międzynarodowej korporacji. Zmieniła życiową drogę, by móc spojrzeć na życie z innej perspektywy. Z rzeczy najważniejszych jednym tchem wymienia: dom, rodzina, pasja i przyjaciele.

Wielbicielka stylu retro, vintage i shabby chic, od kilku już lat zafascynowana światem decoupage, scrapbooking i pergamano. Marzy o tym, by Olsztyn stał się artystyczno-kulturalną stolicą regionu z prawdziwego zdarzenia, gdzie mieszkańcy znajdą miejsca, w których będą mogli się spotykać, rozwijać swoje pasje, aktywnie i twórczo spędzać czas wśród innych ludzi.


Magdalena Faszcza

Z wykształcenia polonistka i teatrolog, swoje zawodowe życie związała z tańcem. W 2005 roku stworzyła Studio Animacji Ruchowej RYTM, w którym daje innym możliwość rozsmakowania się w tańcu. Jako pierwsza pokazała olsztyniakom, czym jest flamenco, taniec irlandzki, arabski Bellydance, hinduski Bollywood czy burleska. Pokazuje kobietom, że ruch może im towarzyszyć na każdym etapie życia.

Poza prowadzeniem szkoły organizuje koncerty, warsztaty i pokazy taneczne. Marzy o dłuższym pobycie w ukochanej Sevilli, do której jeździ rokrocznie na kilkutygodniowe warsztaty taneczne.


Małgorzata Wiśniewska

Olsztynianka z urodzenia i zamiłowania, inicjatorka I edycji BabaFest, zawodowo zajmowała się logistyką i prowadzeniem projektów w międzynarodowej korporacji, obecnie prowadzi swoją firmę. Kajakiem, rowerem, busem czy też pieszo realizuje swoje marzenia, podróżując po świecie, odwiedzając jego najdalsze zakątki. Od zawsze w ciągłym ruchu, dlatego też w 2011 wzięła udział w projekcie www.AfrykaNowaka.pl, gdzie przez miesiąc przemierzała Afrykę na rowerze śladami Kazimierza Nowaka. Więcej o jej podróżach możesz zobaczyć na jej stronie http://www.podrozujebolubie.pl.

W życiu kieruje się maksymą - jest coś gorszego niż porażka - brak usiłowania. Uważa, że spełnianie swoich marzeń jest równie ważne, jak spełnianie marzeń innych, a szczególnie dzieci, dlatego od kilku lat jest aktywnym wolontariuszem Olsztyńskiego Oddziału Fundacji Mam Marzenie.


Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Real #2100097 | 31.6.*.* 28 paź 2016 08:08

    Fajne działanie bo bezinteresownie pomagają innym. No może jedyny interes jaki w tym mają to własna radocha. Super!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Tom Dee #2085766 | 88.156.*.* 11 paź 2016 11:20

    Nie upada w naszym narodzie chęć do bicia piany dla własnej chwały. Należy jednak trochę uważać na to, co się mówi. Słowo "vintage" ma wiele znaczeń, mam nadzieję, że pani Sylwia zna je wszystkie doskonale.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. bialy #2083708 | 89.228.*.* 8 paź 2016 21:18

    najlepsze sa z olsztyna

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Zygmunt Daniluk #2082371 7 paź 2016 09:59

    Brawo nasze Olsztyńskie Kobiety. Takich inicjatyw nam potrzeba. Dobra promocja dla naszego miasta i regionu. Jak widać nie tylko reklama za dużą kasę, która póżniej nie wiadomo gdzie się podziała. Pełne poparcie dla podejmowanych działań i życzenia samych sukcesów. Brawo Dziewczyny, tak trzymać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz