Wojna w szpitalu w Kortowie. 11 książka Tomasza Białkowskiego [ROZMOWA]

2016-05-09 18:00:00 (ost. akt: 2016-05-09 18:55:50)
Wojna w szpitalu w Kortowie. 11 książka Tomasza Białkowskiego [ROZMOWA]

Białkowski: Kortowo to miejsce, które należałoby upamiętnić, żeby studenci wiedzieli, co tam się wydarzyło

Autor zdjęcia: Przemysław Getka

Akcja „Rauszu”, jedenastej książki olsztyńskiego pisarza Tomasza Białkowskiego rozgrywa się w czasie wojny, m.in. w Kortowie. To krajobraz skażony, o którego przerażających dziejach trzeba pamiętać.

— Właśnie ukazała się pana książka „Rausz”. Opisał pan w niej m.in. historię szpitala psychiatrycznego w Kortowie, który hitlerowcy włączyli do tzw. E-Aktion albo akcji T-4, czyli likwidacji osób upośledzonych umysłowo, niepełnosprawnych i nieuleczalnie chorych. Co zostało z dawnego szpitala psychiatrycznego w Kortau?
― Stanisław Piechocki w swojej książce „Czyściec zwany Kortau” pisze, że w roku 1913 budynków było 45. Wojnę przetrwało 27. W stanie dobrym zachowały się tylko cztery. Wśród nich jest dwupiętrowa willa dyrektora szpitala. Rosjanie spalili bardzo wiele budynków do fundamentów. W sąsiedztwie stołówki akademickiej był masowy grób pacjentów, lekarzy i wszystkich innych osób, które były w Kortowie w momencie wkroczenia Armii Czerwonej. Ich szczątki przeniesiono na początku lat 50. na cmentarz przy al. Wojska Polskiego, tam gdzie znajduje się pomnik ofiar terroru.

― Ale w swojej książce zajmuje się pan innym okresem. Nazwałabym go przedzagładowym. Wtedy hitlerowskie Niemcy przygotowywały się do ludobójstwa, szukając najskuteczniejszych metod. Eksperymentowano na osobach, które nazywano ludzkimi odpadami.
― To nie był wymysł tylko Hitlera. O eutanazji rozmawiano w całej Europie i Stanach Zjednoczonych. W Niemczech w 1933 roku wprowadzono najpierw ustawę sterylizacyjną, dotyczącą osób niepełnosprawnych. W 1935 roku wprowadzono sterylizację kobiet promieniami Roentgena, nawet jeśli były w ciąży. W tym samym roku zabroniono ludziom uznanym za upośledzonych zawierania małżeństw. A eutanazję zaczęto od dzieci. Zabijano je zastrzykami.

― Dlaczego zainteresował pana akurat ten temat?
― Moja poprzednia książka „Powróz”, w której opisałem scenę wieszania hitlerowskich oprawców z obozu w Stutthofie 4 lipca 1946 roku w Gdańsku, podobnie jak „Rausz” opowiada o podobnych zachowaniach ludzi, o ich pędzie do okrucieństwa, do zadawania bólu. W „Powrozie” jest to pogrom kielecki, tu zabijanie upośledzonych. Bohaterem „Rauszu” jest młody pruski oficer SS, arystokrata biorący udział w programie T-4. Ważna jest też data jego urodzin, czyli 11 listopada 1918, ostatni dzień I wojny światowej. Ma to znaczenie symboliczne. Po tamtej wojnie miał powstać nowy, lepszy człowiek. Mój bohater jest dowodem na to, że nie powstał.



Całą rozmowę Ewy Mazgal z Tomaszem Białkowskim polecamy w dodatku Tydzień w Olsztynie i powiecie dostępnym na stronie

>>> kupgazete.pl





Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Maciej Wojciech #1989906 10 maj 2016 11:38

    Gorąco polecam!:)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz