Złoty smok od kuchni

2016-04-27 19:42:04 (ost. akt: 2016-04-27 19:41:59)
Złoty smok od kuchni

Autor zdjęcia: mat. prasowe Teatru Jaracza w Olsztynie

Po majowym weekendzie na Scenę Margines wraca Złoty smok, jedna z najciekawszych i najbardziej kontrowersyjnych inscenizacji poprzedniego sezonu w Teatrze Jaracza. W spektaklu występuje m.in. Grzegorz Gromek, który za tę rolę był nominowany do Teatralnej Kreacji Roku.

Złoty smok to azjatycki bar szybkiej obsługi. Znamy takie miejsca. Bywamy w nich, ale z reguły nie zaprzyjaźniamy się z obsługą. Kucharze, wyglądający gdzieś z zaplecza czy kelnerzy, mówiący często zabawną polszczyzną (my nie znamy nawet najbardziej zabawnej postaci mandaryńskiego) wydają nam się tak podobni do siebie, że nie wysilamy się, by zapamiętać twarz któregokolwiek z nich. Są anonimową masą. Nie zastanawiamy się, skąd przyjechali, jakie są ich losy i zamierzenia. A już na pewno nie obchodzi nas, czy któregoś z nich przypadkiem nie boli ząb.

Roland Schimmelpfennig przekracza granicę dzielącą kuchnię od sali dla gości, wchodzi między personel, poszczególnym osobom nadaje imiona, obdarza indywidualnym losem. Ale swoje losy mają też inni mieszkańcy kamienicy, gdzie na parterze mieści się Złoty smok. Ci ludzie są zakochani, czasem porzuceni, czasem mają swoje mroczne sekrety. Ale prawdziwa głęboko ludzka opowieść nie od razu jest jasna.

Schimmelpfennig zaprasza widza do rozszyfrowania łamigłówki, w której kobiety grają mężczyzn, a mężczyźni role żeńskie. A do tego jeszcze ktoś jest okrutną mrówką, a ktoś bezradnym świerszczem. Śledzenie tej kunsztownie zaplecionej, labiryntowej opowieści zaprowadzi nas do naszego jak najbardziej oczywistego świata. Ale teatralna wędrówka, którą wyreżyserował Ivo Vedral wcale nie jest oczywista.

Zaskakuje widza, śmieszy i czasem przeraża. Złoty smok to przykład odważnego, nowoczesnego teatru, nie stroniącego od eksperymentu, ale poruszającego aktualne, palące wręcz problemy społeczne. Grzegorz Gromek, który na scenie wciela się w Kobietę w Sukience, Azjatę i Stewardesę został za tę rolę nominowany do Teatralnej Kreacji Roku. – To fajne, wielopiętrowe, niejednoznaczne aktorskie doświadczenie – powiedział nam. – Wcielenie się w inną płeć, choćby tylko na scenie, zachęca do redefinicji pojęcia mężczyzny. I nie chodzi tu o to, by się przebierać w sukienki czy dorabiać sobie piersi, ale spojrzeć na swoją płeć z innej perspektywy.

Zdaniem Grzegorza Gromka ważne jest także „wejście na zaplecze”, gdzie żyją Inni. – Wtedy możemy się przekonać, że Inny, mimo różnic, jest taki jak my – dodaje.

W spektaklu występują ponadto Joanna Fertacz, Małgorzata Rydzyńska, Jarosław Borodziuk i Dominik Jakubczak. Autorem scenografii jest Tomasz Brzeziński. Muzykę skomponował Jakub Orłowski.

MZG

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB