Hulk będzie kochał [RECENZJA]

2016-03-27 15:39:40 (ost. akt: 2016-03-27 16:51:41)
Hulk będzie kochał [RECENZJA]

Autor zdjęcia: materiały prasowe

Hulk jest duży, silny, szary i bez pamięci zakochany w Betty Ross. Superbohaterowie kochają mocniej.

Powieść graficzna „Hulk: Szary” opowiada o pierwszych 48 godzinach najsilniejszego człowieka świata Marvela – od początkowej przemiany w szarego olbrzyma do pierwszego starcia z armia USA i generałem Rossem. Kolejny raz, jak w przypadku poprzednich „kolorowych” historii, stworzonych dla Marvela przez Jepha Loeba i Tim Sale'a, jest to opowieść o miłości i stracie.

Podobnie jak w wydanym również przez wydawnictwo Mucha Comics albumie „Daredevil: Żółty”, Jeph Loeb wykorzystuje spowiedź głównego bohatera. Matt Murdock pisał list do ukochanej, a Bruce Banner opowiada o pierwszych godzinach Hulka psychiatrze. „Jeśli koniecznie chcesz przerobić temat od A do Z, to zawsze zaczyna się od bomby gamma”, tak zaczyna prawdopodobnie tysięczny raz swoją opowieść Bruce Banner. Postać Hulka stworzył na początku lat 60. XX wieku najważniejszy w historii Marvela duet artystów: Stan Lee i Jack Kirby. Przez pół wieku Hulk przybierał przeróżne formy – od klasycznego, zielonego i ćwierćinteligentnego potwora do bohatera zachowującego intelekt Bannera. Jedno się nie zmieniło: cały czas jest najsilniejszym człowiekiem na Ziemi.

Loeb jest mistrzem snucia sentymentalnych opowieści o superbohaterach. W jego fabułach na drugi plan schodzą typowe dla opowieści o herosach motywy. Loebowscy superbohaterowie to przede wszystkim ludzie. Im większa moc, tym większe następuje w nich pęknięcie. Taki właśnie jest Hulk, protagonista niejednoznaczny. Ma w sobie coś z dziecka, które nie do końca rozumie w jaki sposób działa świat, choć może spokojnie obrócić go w pył. Jednak przez całą historię krzywdzi tak naprawdę jedną osobą – ukochaną Betty Ross, córkę swojego największego wroga, generała Rossa.




Z jednej strony mamy świetnie napisaną historię, a z drugiej popis talentu Tima Sale'a. Hulk w jego wykonaniu jest wielkim zwalistym stworem, który nie do końca jeszcze wie jak poradzić sobie z ogromną siłą. Alter ego z jednej strony przeraża, ale niekiedy też rozczula. Rysownik przy kreowaniu własnej wizji Hulka inspirował się klasycznym filmem o Frankensteinie z Borisem Karloffem z lat 30. XX wieku i karykaturalnej wersji Hulka – Bulku.

Naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł ze świata Marvela. Nawet jeżeli nie lubicie postaci Hulka, to warto zobaczyć trochę inną wersję tej wciąż słabo znanej w naszym kraju postaci.

Michał Krawiel

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB