Ach, żeby mieć chociaż jedną z tych rzeczy. Recenzja!

2013-11-18 12:04:26 (ost. akt: 2013-11-18 12:21:07)
Ach, żeby mieć chociaż jedną z tych rzeczy. Recenzja!

Autor zdjęcia: Czytacielka.blogspot.com

Są takie rzeczy w świecie mody, które są pragnieniem każdej kobiety, a czasami i mężczyzny. Podziwiamy je i ich pragniemy. Są to rzeczy legendarne, klasyczne, niezwykle pożądane, bo dodają naszym strojom tego niezwykłego blasku i niepowtarzalnego charakteru. Przeczytajcie recenzję książki "Ikony mody".

Jednak nie każdy może sobie na nie pozwolić. Co więcej, żeby mieć na przykład torebkę Birkin od Hermèsa, trzeba zapisać się na listę oczekujących. Jeśli nie możemy mieć tych cudownych rzeczy, to możemy chociaż o nich poczytać w książce "Ikony mody. 20 ikon, które zmieniły oblicze mody".

Książka, a właściwie piękny album, jest zbiorem opowieści o ikonach mody, rzeczach, które są pożądane i często niezbędne w świecie mody. To przedmioty ponadczasowe, które były noszone kilkadziesiąt lat temu i są noszone dzisiaj. To rzeczy, które nigdy nie wyjdą z mody. Potrafią dostosowywać się do ciągle zmieniających się trendów, właściwie się nie zmieniając. Niektóre z nich przechodzą metamorfozy, udoskonalenia i ulepszenia, ale wciąż pozostają takie same. Album przedstawia dwadzieścia takich ikon. Każdej z nich został poświęcony jeden rozdział. Mamy tu mnóstwo pięknych fotografii, świetne rysunki. Zdjęcia pokazują przede wszystkim gwiazdy, znane postacie ze świata muzyki, filmu czy polityki, które uczyniły z tych rzeczy swoje znaki rozpoznawcze. Do każdego rozdziału został napisany krótki tekst, który opisuje historię powstania i zdobycia sławy przez dany przedmiot.

Sprawdź blog tej autorki - Czytacielka.blogspot.com

W albumie zdecydowanie króluje Chanel. Na dwadzieścia historii pięć dotyczy projektów genialnej Coco. Poznajemy tutaj okoliczności powstania zapachu Chanel N°5, koszulki w niebieskie paski Marinière, kostiumu, torebki i małej czarnej. Mnie zachwyciły jednak inne opowieści. Z radością przeczytałam o słynnym trenczu Burberry, który doskonale odzwierciedla brytyjski styl. Swoimi pięknymi kolorami i niesamowitymi wzorami związanymi z końmi zachwyciły mnie apaszki Hermèsa, które od chwili, kiedy zobaczyłam je w tym albumie, są moim marzeniem.Chociaż jedną z nich bym chciała mieć! Oczywiście, najwięcej przyjemności sprawił mi rozdział o moich ukochanych butach, balerinach. Fajnie było dowiedzieć się, skąd pochodzą i co było powodem ich powstania. Czytając ten tekst, jeszcze bardziej je pokochałam i jestem pewna w najbliższych latach z nich nie zrezygnuję :) Muszę wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach przedstawionych w książce, a mianowicie o torebkach: Birkin i Kelly od Hermèsa. Torebki przepiękne, idealne i niezwykle ciężkie do zdobycia. Już pomijam to, że kosztują majątek (ceny dochodzą nawet do kilkudziesięciu tysięcy). Żeby je zdobyć, trzeba wpisać się na listę. Co więcej, trzeba być uznanym za godnego noszenia takiej torebki. Naprawdę trzeba się postarać, żeby mieć jedną z tych torebek.

Album wydawnictwa Olesiejuk zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przede wszystkim cudowne zdjęcia, doskonale dobrane. Ich oglądanie i podziwianie było prawdziwą przyjemnością i jestem pewna, że jeszcze wiele razy do niego wrócę. Świetnie w książce sprawdziły się krótkie teksty. Same zdjęcia byłyby niewystarczające, a tak mamy możliwość poznania historii wszystkich rzeczy. Napisane pięknym językiem, ale wciągające i potrafiące zainteresować. Teksty te niestety trochę odstawały poziomem od doskonałym fotografii. Były napisane z błędami, co dla mnie, jako edytora, jest nie do przyjęcia. Rozumiem, jakby zdarzył się jeden, dwa błędy, bo to może przytrafić się każdemu. Ale tu było ich o wiele więcej, w tym na przykład paryżanin pisany z wielkiej litery. Jeśli już wydaje się tak piękny album, warto zadbać, by był on dopracowany w każdym szczególe.

Ikony mody to przepiękna książka. Mnie sprawiło wiele radości jej oglądanie i czytanie. No i planowanie, że kiedyś chociaż jedna z tych rzeczy będzie moja. Nie wszystkie rzeczy w niej przedstawione są ciężkie do zdobycia. Sklep marki Louis Vuitton mamy w Warszawie, a trampki Converse są dostępne w wielu miejscach. Także wszystko przede mną. Was zachęcam serdecznie do poznawania historii kultowych przedmiotów, bo są niesamowicie ciekawe, a ja czekam już z niecierpliwością na drugą część (która podobno ma się ukazać, tak zapowiedzieli we wprowadzeniu autorzy).

Czytacielka - więcej tekstów tej autorki na blogu Czytacielka.blogspot.com

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB