"W Japonii, czyli w domu". Recenzja!

2013-09-23 16:59:47 (ost. akt: 2013-09-23 17:03:45)
W Japonii, czyli w domu. Recenzja!

- Inny kraj to po prostu inny świat. Gdy jedziemy na wakacje, wydaje się rajem, ale wszystko się zmienia, gdy chcemy zamieszkać w nim na stałe. Nagle pojawia się milion niuansów, różnic, aspektów mentalności i zawiłości kulturowych, wszystko jest nowe, a my cofamy się do etapu raczkowania - pisze nasza blogerka.

Wiem coś o tym, bo sama nie pochodzę z Polski. Mój ojczysty kraj jednak graniczy z nią, a więc mentalność ludzi nie różni się od siebie definitywnie, Japonia natomiast wydaje się nie graniczyć absolutnie z niczym. Jeżeli każdy kraj jest innym światem, Kraj Kwitnącej Wiśni – to inna galaktyka.

Rebecca Otowa, autorka książki „W Japonii, czyli w domu” opowiada nam historię swojego życia, historię, która zdawałoby się ma być burzliwa i pełna emocji, a tak naprawdę toczy się w wiekowym japońskim domu z wielopokoleniową historią.

Rebecca jest Amerykanką, która zafascynowana Japonią, wyjechała do niej na studia i tam spotkała swojego przyszłego męża. Do nowej rodziny weszła jako ganjin czyli obcy i właściwie niemal we wszystkim poddała się swojej teściowej i reszcie rodzinie. Była niemal jak plastelina, z której miano ulepić prawdziwą japońską żonę. Czy się udało? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce i nie jest ona podana na tacy.

Jeżeli intryguje was Japonia, książka Rebecki jest świetną pozycją dla was. Wśród moich ulubionych „japońskich” książek takich jak „Japoński wachlarz” Joanny Bator (moja japońska biblia), „Życie jak w Tochigi” Anny Ikiedy, „W Japonii, czyli w domu” – jest pozycją, która stanie bliziutko obok nich na „japońskiej” półce.


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB