"Bez mojej zgody" - recenzja książki

2013-09-18 12:33:26 (ost. akt: 2013-09-18 12:45:22)
Bez mojej zgody - recenzja książki

Autor zdjęcia: Prószyński i S-ka

Lubicie takie książki, w których po przeczytaniu pierwszej strony chcecie przeczytać kolejną i kolejną. Czytacie i czytacie aż spostrzegacie, że już środek nocy? Przeczytajcie więc recenzję książki Jodi Picoult "Bez mojej zgody".

Jodi Picoult chce, by fikcja wciągała. W książce Bez mojej zgody fikcja, którą ona stworzyła, wciąga, pochłania cały nasz wolny czas, zaskakuje i robi wrażenie.

Annie ma trzynaście lat i jest zdrowym dzieckiem. Co dziwne, przeszła już kilkanaście operacji i wiele innych zabiegów. W rodzinie Annie choruje jej starsza, ukochana siostra Kate, która ma białaczkę. Kiedy Kate była jedynaczką, rodzice zdecydowali się na poczęcie dziecka, które będzie miało tkanki idealnie dopasowane do starszej siostry. Chcieli to zrobić po to, by uratować swoje pierwsze dziecko. Tak właśnie urodziła się Annie. Była w domu po to, by utrzymywać Kate przy życiu.

Annie do tej pory akceptuje rolę, która została jej nadana. Kocha siostrę i początkowo nie ma nic przeciwko pomaganiu jej. W pewnym momencie coś się zmienia. Annie zaczyna inaczej postrzegać własne życie i powoli dojrzewa do podjęcia bardzo trudnej decyzji. Wynajmuje adwokata i z jego pomocą wytacza rodzicom proces o odzyskanie prawa do decydowania o własnym ciele. Jak można się domyślić, rodzice są zszokowani, próbują ją przekonać do zmiany decyzji. Kate przyjmuje decyzję siostry ze spokojem. Jak jednak zakończy się historia kochających się sióstr? Czy Annie ostatecznie zdecyduje się na działanie, którego skutkiem będzie śmierć Kate?

Książkę Jodi Picoult czytałam już kilka lat temu. Do tej pory jednak pamiętam doskonale historię, którą autorka opowiedziała. Myślę, że jest tak dlatego, że ona mnie zszokowała, a zakończenie zaskoczyło. Śmiertelna choroba dziewczynki, siostra, która ma ją ratować. Wydaje się, że wszystko jest na swoim miejscu, kiedy decyzja Annie burzy cały świat, który jej rodzice budowali i o który tak bardzo zabiegali. A zakończenie? Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale powiem, że takiego nigdy bym się nie spodziewała. Kiedy zaczynałam czytać książkę, wyobrażałam je sobie na wiele sposobów - nie byłam jednak w stanie go przewidzieć.

Więcej tekstów tej autorki przeczytasz na jej blogu - Czytacielka!

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. DariA #1370071 | 78.131.*.* 7 kwi 2014 23:06

    Kate nie była jedynaczką. Miała o dwa lata starszego brata, który jednak ze względu na nie zgodność DNA nie mógłbyć dla niej dawcą. Tak samo okazało się, że jej rodzice nie mogą być dla niej zgodnymi dawcami. Dlatego powstała Anna. :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. DariA #1370070 | 78.131.*.* 7 kwi 2014 23:06

    Kate nie była jedynaczką. Miała o dwa lata starszego brata, który jednak ze względu na nie zgodność DNA nie mógłbyć dla niej dawcą. Tak samo okazało się, że jej rodzice nie mogą być dla niej zgodnymi dawcami. Dlatego powstała Anna. :)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz