Książka na lato? Recenzja blogera: "Zgoda na szczęście"

2013-07-12 09:52:38 (ost. akt: 2013-07-12 10:01:34)
Książka na lato? Recenzja blogera: Zgoda na szczęście

To może być idealna książka na lato. Przeczytajcie recenzję "Zgody na szczęście" autorstwa Czytacielki.

No i nareszcie jest! Czas wolny, lato, piękne kwiaty i motyle. Nareszcie można ukroić sobie pierwszego tego lata arbuza lub włożyć do miseczki piękne czereśnie i ruszyć do ogrodu, parku lub nad jezioro, a kto ma szczęście to i nad morze, rozsiąść się na kocyku i czytać książki. Dzisiaj chciałabym Wam polecić powieść idealną na lato - Zgodę na szczęście Anny Ficner-Ogonowskiej.

Przeczytaj więcej recenzji na blogu Czytacielka.blogspot.com

Książka jest trzecią częścią serii opowiadającej o Hance i Mikołaju, którzy, choć zakochani, mają na drodze wiele przeszkód, które muszą pokonać, by być razem. Hanka musi poradzić sobie z przeszłością i ogromną tragedią, która wydarzyła się dzień po jej ślubie. Mikołaj natomiast musi uzbroić się w pokłady cierpliwości, by móc czekać na swoją wymarzoną dziewczynę. Recenzje dwóch pierwszych książek możecie znaleźć na moim blogu. Akcja Zgody na szczęście rozpoczyna się kilka dni po momencie, w którym zakończyła się część druga.

Zgoda na szczęście jest doskonałym dopełnieniem dwóch poprzednich części. I choć może jest przewidywalna, to ja cieszyłam się, jak moje przewidywania się sprawdzały. Książkę tę naprawdę warto przeczytać. Bo może i pragniemy w życiu sensacji i trzymania w napięciu, to warto czasami sięgnąć po powieść, która nas wyciszy i ukoi, i która przypomni, co tak naprawdę w życiu jest ważne.



Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. warszawiak #1150011 | 46.205.*.* 23 lip 2013 07:36

    A ja polecam coś innego. Z okładki, tytułu, recenzji wynika, że powinieniem nie ruszać tej książki. Taka raczej damska literatura. Przynajmniej trochę. Ale przeczytałem jednym tchem. Od deski do deski. A jaka to książka? Miłość, zazdrość i arszenik. Autorka Anna M. Zawadzka. Okładka sugeruje docelowego czytelnika. I nie jest to facet… Ale może też mylić. A skoro przeczytałem i spodobało mi się to… polecam. Mimo, że o autorce nie słyszałem, to nie zawiodłem się. Rzadko mam ostatnio czas na książki papierowe. Raczej skupiam się na wersjach audio. Tym bardziej zaskoczyła mnie ta pozycja. Po prostu nie zauważyłem jak skończyłem… Polecam każdemu, kto potrzebuje odrobiny oderwania od codziennej szarości.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz