Tajemnicza historia z Olsztyna. Znany dziennikarz na tropie

2013-06-04 19:31:43 (ost. akt: 2013-06-04 17:50:08)
Tajemnicza historia z Olsztyna. Znany dziennikarz na tropie

Paweł Werens, znany i kontrowersyjny dziennikarz, prowadzi śledztwo w Olsztynie i w Baniach Mazurskich.

„Król Tyru” – trzecia część trylogii kryminalnej Tomasza Białkowskiego. We wtorek (4 czerwca) oficjalna premiera książki!

W zamurowanym grobowcu rodu Fahrenheitów turysta znajduje spalone ciało pozbawione głowy. W okolicy zostaje zatrzymany przez policję młody lekarz szpitala psychiatrycznego. Mężczyzna w areszcie popełnia samobójstwo. Wcześniej opiekował się wnuczką generała Szuberta. Teraz dziewczyna zaginęła. Czy trup w grobowcu to zaginiona? Jeśli nie, to kim on jest? Gdzie ukrywa się wnuczka generała? Kto ją więzi? Zrozpaczona matka dziewczyny zwraca się z prośbą o jej odnalezienie do Pawła Werensa. Rozpoczyna się pełne tajemnic i niebezpieczeństw śledztwo.

Mroczne miejsca, mroczne sekrety i mroczne strony duszy.

Tomasz Białkowski: polski prozaik z ciekawym dorobkiem literackim. Debiutował w 2002 roku zbiorem opowiadań Leze. Później wydał powieści: Dłużyzny, Pogrzeby, Mistrzostwo świata, Zmarzlina i Teoria ruchów Vorbla. Napisał również sztukę Drzewo. Jego książki były wielokrotnie nagradzane. Dotychczas ukazały się dwie części serii opisujące śledztwa dziennikarza Pawła Werensa – Drzewo morwowe i Kłamca. Sprawdź blog Tomasza Białkowskiego!


Fragment książki Tomasza Białkowskiego:
„Wędrowiec stanął przed piramidą. Zrobił zdjęcie zamurowanego wejścia. Ruszył na prawo. Obchodząc budowlę, dotknął każdego z „kamieni mocy”, przystawał przy okratowanych okienkach, wykonywał kolejne fotografie. Wnętrze piramidy wypełniał mrok. Podróżnik wiedział, że przez to nie uda mu się zrobić dobrego zdjęcia. Mimo wszystko umieścił aparat w otworze okiennym, wcześniej ustawiając opcję z błyskiem. Nacisnął przycisk cyfrowego aparatu, drugi raz, trzeci… Wyczytał w przewodniku, że podczas wojny grobowiec sprofanowali żołnierze sowieccy. Dopiero kilkanaście lat temu wnętrze piramidy uporządkowano. Trumny członków rodu Fahrenheitów były teraz zamknięte. Podróżnik zerknął na niewielki monitor i w tej samej chwili wypuścił aparat z ręki. Drżącymi dłońmi podniósł go z trawy, przetarł szkło. To co zobaczył przeraziło go do tego stopnia, że wydobył z kieszeni spodni telefon komórkowy i na klawiaturze nokii wystukał trzy cyfry. Po chwili łamiącym się głosem powiedział:

- Panie posterunkowy, nazywam się Zaremba. Adam Zaremba. Jestem w Rapie, a konkretnie – przy piramidzie Fahrenheitów. Proszę o przysłanie radiowozu. Stało się tu coś strasznego. Nie potrafię o tym mówić.

Następnie schował telefon do kieszeni, jeszcze raz sięgnął po aparat i obejrzał zdjęcia. Potem skierował wzrok w czerń okratowanego okna. Patrzył na nie, czując jak krew odchodzi mu z twarzy. W następnym momencie pojął, że jego pobytowi – prócz lęku – towarzyszy coś jeszcze. Cóż to takiego?, zastanawiał się, nerwowo rozglądając się na boki, w las. Już wiedział. Jego nozdrza, a zaraz potem włosy, twarz, ubranie, liście, powietrze, słowem wszystko, wypełniał smród spalenizny. Przybysz nie maił wątpliwości. Taki fetor wydzielało jedynie spalone, ludzkie ciało.”

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kazek #1103966 | 87.57.*.* 4 cze 2013 20:24

    e tam paszczuk w godzinach pracy lepsze pisze co nie arbuz?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz