Żona znanego reportera: Udawała, że jej mąż nie żyje. Recenzja!

2013-03-11 18:47:27 (ost. akt: 2013-03-11 18:50:01)
Żona znanego reportera: Udawała, że jej mąż nie żyje. Recenzja!

Kiedy tylko zobaczyłam, że ta książka pojawiła się na polskim rynku, powiedziałam sobie - muszę ją mieć. Niedługo przed świętami dostrzegłam promocję na stronie Znaku i postanowiłam wykorzystać sytuację. Kilka dni później książka była już w moim posiadaniu. Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym autorstwa Grażyny Jagielskiej to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam i z pewnością na długo zapadnie mi w pamięć.

Mieli być małżeństwem idealnym: wspólne zainteresowania, poglądy i wspólne marzenia. Mieli podróżować po świecie - Nepal i Indie to miał być dopiero początek. Mieli co roku wracać do Polski na kilka miesięcy, by zarobić na kolejne podróże. Nie chcieli nigdzie zapuszczać korzeni - mieli sprzedać mieszkanie i ruszyć w drogę. Zobowiązania przeszkadzają. Mieli żyć na walizkach. Mieli chodzić światami.

Mieli tak żyć - takie były plany. Do czasu podróży do Waranasi. Pojechali zobaczyć miejsce pielgrzymek, a ujrzeli obszar, na którym doszło do katastrofy, kataklizmu. Ona chciała stamtąd odejść jak najszybciej, on pragnął dowiedzieć się, co się tam stało. Tak zaczęła się jego przygoda z wojną.

Grażyna Jagielska jest żoną jednego z najbardziej znanych i zasłużonych korespondentów wojennych, Wojciecha Jagielskiego. Dziennikarz, aby dowiedzieć się, co wydarzyło się w Waranasi, zatrudnił się w Polskiej Agencji Prasowej. Potem zaczął wyjeżdżać na wojny: w Osetii Południowej, w Abchazji, Czeczenii, Afganistanie i wielu innych miejscach. To dawało mu poczucie, że jest w najważniejszym miejscu na świecie, że przekaże to innym ludziom. Odczuwał fascynację, adrenalinę i zachwycenie.

Grażyna tak tego nie odbierała. Na początku nie zdawała sobie sprawy, w jak niebezpieczne regiony jeździ jej mąż. Potem, z każdą wojną, bała się coraz bardziej. O jego życie. Całymi dniami siedziała na podłodze, tam czuła się najbezpieczniej. Bała się dźwięku telefonu, bo może to dzwonią powiedzieć o jego śmierci. Traciła poczucie czasu, żyła od wojny do wojny. W końcu nie wytrzymała i pojechała z mężem na wojnę. I już nie potrafiła mu tego odebrać. Tego poczucia, że jest we właściwym miejscu we właściwym czasie. Ale bała się jeszcze bardziej. Chodziła do łazienki i kładła się na podłodze - udawała, że jej mąż nie żyje. Chciała być przygotowana, upewnić się, że sobie z tym poradzi.


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB