Dyrektor MOK o atutach i hamulcach rozwoju Olsztyna

2017-11-03 17:21:00 (ost. akt: 2017-11-06 10:58:33)
Dyrektor MOK o atutach i hamulcach rozwoju Olsztyna

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Porozmawiajmy o Olsztynie to cykl rozmów o stolicy regionu, w których pytamy o atuty i hamulce rozwoju miasta. Dzisiaj na nasze pytania odpowiada Mariusz Sieniewicz, znany pisarz i od niedawna dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury.

— Ostatnio głośno jest o Katowicach, mieście ogrodów i festiwali. Kiedy o Olsztynie będzie w Polsce głośno? Mamy mamy tyle festiwali, lasów i jezior.
— Brakuje przekonania, że centrum jest tutaj, a innego świata nie ma i nie będzie. Kiedyś, pod koniec lat 90. XX wieku to przekonanie pozwalało robić rzeczy, do których odnosiła się reszta kraju. Myślę oczywiście o literaturze, o „Portrecie” i „Borussii”, ale też o muzyce na przykład: o Vaderze z jednej strony, o Big Dayu z drugiej. Dzisiaj, obawiam się, nie wierzymy, że możemy ustanawiać własne centra świata. Rozglądamy się, porównujemy do innych, oceniamy siebie w kontekście, a to odsłania kompleksy, sprawia, że tożsamość traci sensotwórczą moc. Druga rzecz, której Olsztynowi brakuje to kasa. Kultura jest dramatycznie „niedokapitalizowana” w porównaniu do dużych ośrodków kulturalnych. W wielu obszarach wciąż panują klimaty rodem z pozytywistycznych nowelek.



— Czy stan Olsztyna, jak mówią w Warszawie „miasta gdzieś na Mazurach” może zmienić instytucja taka jak MOK?

— W pojedynkę?!... Oczywiście, że nie, choć może wydatnie pomóc stymulować zmiany. Jednak żeby to robić, MOK sam musi się odczarować z klątw, przyzwyczajeń i stereotypów narosłych przez lata... Kultura nie jest prostą funkcją tej czy innej instytucji. To świadomość wspólnoty, pragnienie wychodzenia poza ordynarność materialnych potrzeb, chęć uczestniczenia w świecie wartości, głód sensu i piękna, czyli to wszystko, od czego odciąga nas każdego dnia polityka, konsumpcja, kultura masowa. To długofalowe działanie nastawione na edukację, wyrabianie kompetencji kulturowych, a przede wszystkim na wzmagania potrzeby tworzenia i bycia razem. Pytanie o kulturę jest pytaniem innego rodzaju: czy olsztyniacy chcą i lubią być ze sobą poza Aurą i Galerią Warmińską? Jeśli tak, jest na czym budować. Jeśli nie: zeżre nas izolacyjny egoizm. Można też odwrócić pani pytanie: a kto powiedział, że stan "miasta gdzieś na Mazurach" należy zmieniać. Może to kaprys, rojenia kilku inteligenciaków, podczas gdy większość ludzi uważa, że jest dobrze tak, jak jest. Kto powiedział, że musimy równać do najlepszych i większych? Może nasze aspiracje mieszczą się na bardzo wąskiej skali?



— To może trzeba ludzi aktywizować? Tylko jak i kogo?

— Wszystkich, ale przede wszystkim młodzież, dzieci, i ludzi, którzy znaleźli się na marginesie naszego „nowego wspaniałego świata”. Mamy, jako tak zwane mieszczuchy naciąganej klasy średniej, ogromny dług do spłacenia wobec ludzi wykluczonych, tych, którym liberalna i neoliberalna polityka pogruchotała życie. W pewnym sensie transformacja ustrojowa i kulturowa odbyła się ich kosztem. Wciąż wierzę, że kultura jest najlepszym kapitałem życiowym, lepszym niż stan konta czy rocznik samochodu.



— Jednak Olsztyn to jakby dwa albo i trzy miasta — Śródmieście, Jaroty, gdzie mieszka kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a są tylko kościoły i sklepy, oraz Kortowa, gdzie jest masa studentów i profesorów i nic z tego nie wynika, czy też prawie nic. Czy miałby pan, gdyby został pan nadprezydentem Olsztyna, pomysł na zmianę tej sytuacji?

— Robiłbym wszystko, aby tych miast było pięć, dziesięć, dwadzieścia, i aby wspólnie wnosiły energię, koloryt, dynamikę w obraz całości. Problem nie leży w tym, że Olsztyn ma odrębne, autonomiczne światy, chodzi raczej o to, że jest zatomizowany. Mieszkając przykładowo na Zatorzu albo w Gutkowie mam świadomość, że istnieją Jaroty czy Pieczewo, ale nie mam żadnego powodu, żeby tam pojechać, pobyć, coś zobaczyć. Kiedyś pojechałbym do kumpla, ale po co, skoro dzisiaj komunikuję się z nim na fejsie. Olsztyńskie osiedla nie „gadają” ze sobą. Są mocno autystyczne i przezroczyste. I tutaj dochodzimy do sedna: tylko kultura wytrąca miasto z autyzmu.



— Co może pan powiedzieć o planach MOK?

— Przestawiamy całą machinę na nieco inaczej sprofilowane tory, uważając, aby nie wywołać niepotrzebnych wstrząsów, dokonujemy korekty istniejących programów. Już w listopadzie ruszamy z Laboratorium Sztuk Wysokich i spotkaniem z Marcinem Świetlickim i zespołem Zgniłość. Przed nami spotkanie z Jarosławem Mikołałewskim i "Pinokiem" jako historią alkoholika i poniekąd historią Europy, dla której kłamstwo jest jednak znaczącą kategorią, 11 listopada pokażemy spektakl "Kolorowa, czyli biało-czerwona" - rzecz o patriotyzmie i nacjonalizmie. Rozmawiamy z Michałem Witkowskim, myślimy o Marcie Frej i Kulturze Niepodległej. Poza Laboratorium uruchamiany Olsztyńską Unię Kultury, łączącą formalne i nieformalne grupy artystyczne, spotkanie mainstreamu z offem. W ramach Unii zamierzamy stworzyć Miejski Kalendarz Kulturalny — internetowe info o wydarzeniach w mieście. Zmieniany Galerię Rynek w przestrzeń kultury alternatywnej, ruszamy z Noblem dla młodych — konkursem dla wynalazców i odkrywców ze szkół zawodowych, projektujemy połączenie bluesa i rapu, przygotowujemy się do Festiwalu Literatury Podróżniczej, Festiwalu Zina i Festiwalu VlogMok.


— Co jeszcze zmienicie?
— Spichlerz Piastowska 13 poza warsztatami i działaniami edukacyjnymi wydobędzie z mitologii szeptanej początki olsztyńskiego big-beatu i rocka, dopraszając młodych muzyków. Będziemy poszukiwać środków, aby przy Muzeum Nowoczesności powstał park doświadczeń technicznych z wodą w roli głównej — naszym olsztyńskim towarem eksportowym. W ostatnich dniach roku, jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, zaprosimy na silent disco do Kamienicy Naujacka, aby obtańczyć, oswoić tę muzealną przestrzeń, a dla równowagi na dziedzicu olsztyńskiego Zamku szykujemy zgoła odmienne wydarzenie. Dla mnie osobiście priorytetem jest zwrócić mieszkańcom Olsztyna amfiteatr to znaczy — zlikwidować ten żelazny, upiorny płot w środku europejskiego miasta w XXI wieku. Wymaga to dużej roztropności i nowej organizacji w kontekście Olsztyńskiego Lata Artystycznego i imprez masowych. Mam nadzieję, że nie pokonają nas procedury, paragrafy i niedasizm. Oczywiście planów jest jeszcze więcej, ale czasami między planami a rzeczywistością nieoczekiwanie pojawia się przepaść...



— Czy kulturę można robić przede wszystkim z zasobów regionu?

— Jestem zwolennikiem otwarcia i mieszania światów. Powołaliśmy do życia coś, co nazywamy sobie Północnym Partnerstwem Kaowców, aby przewietrzyć pokój zwany miejską, samowystarczalną i zapatrzoną w siebie kulturą. Eventy to konieczne, jednakże szybkie i efekciarskie nierzadko strzały, które nie budują trwałych wartości. Są smokiem wawelskim kultury. MOK jako w sumie dość skromna budżetowo instytucja zmuszony jest działać niczym szewczyk Dratewka. Znając oczekiwania wielu mieszkańców miasta mamy świadomość, że musimy nakarmić smoka...



— Czy dyrektorowanie nie zabije MOK pana pisarstwa?

— O to jestem spokojny. A nawet jeśli zabije to znaczy, że i jedno, i drugie niewiele były warte.



Ewa Mazgal


Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Rolnik #2367787 | 95.160.*.* 5 lis 2017 18:13

    Proszę odwiedzić niektóre drogi w gm. Jeziorany. To nawet nie przypomina dróg. Nierementowane od 50 lat. Rozwoju nie może tam być jeśli nie ma jak jeżdzić

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. gość #2367329 | 89.228.*.* 4 lis 2017 23:32

    Pseudo intelektualny bełkocik.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Dziękuję Panu! #2367078 | 95.90.*.* 4 lis 2017 17:25

      Za co? Za rozumny wywiad, który daje nadzieję. Widzę tu jasną, niezależną i błyskotliwą wypowiedź, a przede wszystkim merytoryczne podejście do tematu. Dużo trafnych diagnoz i gotowe recepty na rozwiązanie problemów. Wierzę, że coś dobrego z tego wyniknie dla Olsztyna. Rzadko piszę takie komplementy, a właściwie nigdy. Widzę jednak światełko w tym olsztyńskim tunelu niemożliwości. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Eden #2366920 | 88.156.*.* 4 lis 2017 10:59

      A mi się marzy żeby w afiteatrze zamiast koncertów pan dyrektor zorganizowalprzepiękne czytanie literatury, przez całe OLA.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Magda #2366915 | 81.190.*.* 4 lis 2017 10:35

        Marzy mi się żeby Pan Sieniewicz jako pisarz i dyrektor MOK zorganizował w Olsztynie cykl spotkań ze znanymi pisarzami i poetami. Bardzo mi tego brakuje. W wielu miastach Polski takie spotkania autorskie są organizowane. W Warszawie w Empiku jest scena, są występy promujące płyty, spotkania z autorami książek. A u nas...

        Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

        1. Ala #2366852 | 82.43.*.* 4 lis 2017 07:33

          Zawsze jest tak,ze na nowym liderze spoczywa presja wykazania sie.Presja czasem zabija kreatywnosc i swieze spojrzenie.

          ! - + odpowiedz na ten komentarz

        2. Tomasz #2366850 | 82.43.*.* 4 lis 2017 07:29

          Czyli dalej marazm i totalnie nie rozumiane pojecie "zmiany" i kroku w modernizacje.Bazujac na Swietlickim i tego typu klimatach cofamy sie i to mocno.Obawiam sie,a nawet jestem pewien,ze rozwoju nie bedzie.Zmiana to zmiana,nie wolno "brac zakladnikow"jak chce sie wymienic garderobe i wygladac świezo.

          Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

        3. Em #2366784 | 88.156.*.* 3 lis 2017 22:35

          Bardzo dobry pomysł z ta wodą i muzeum techniki. Dodałbym jeszcze drewno - też nasz sztandarowy wyrób, który doskonale do uprawiania rozmaitej sztuki sie nadaje.

          Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

        4. Gosia #2366772 | 83.6.*.* 3 lis 2017 22:20

          Zalecam zapoznać się z atrakcjami jakie funduje mieszkańcom Ostróda i skopiować, warto również skrócić Jarmark świąteczny, toż trzy dni to przesada...

          ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

          1. rej #2366716 | 83.9.*.* 3 lis 2017 20:17

            Mądry gość się wypowiada. Główny hamulec rozwoju Olsztyna to od 1945 r. brak pomysłu na miasto i jego długofalowy rozwój. Jednym słowem: miasto jak i całość terenów wschodnich Rzeszy was przerosły. Był wielki apetyt, ale wykonanie się nie udało. Zajmijcie się lepiej ostrołękami, myszyńcami i zakopanymi

            Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

          2. stracone pokolenie #2366671 | 109.243.*.* 3 lis 2017 18:57

            Atutów brak, Olsztyn to miejsce dla różnego rodzaju nieudaczników, którzy z różnych powodów nie potrafili bądź nie byli w stanie wydostać się do wielkich miast.

            Ocena komentarza: poniżej poziomu (-5) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

            1. ppp #2366629 | 37.47.*.* 3 lis 2017 17:50

              Brawo, trzymam kciuki.

              Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz