W poszukiwaniu piętnastu olsztyńskich jezior

2017-10-24 17:00:00 (ost. akt: 2017-10-24 17:36:19)
Mieczysław Wieliczko opowie o przyrodzie Olsztyna i pokaże zdjęcia

Mieczysław Wieliczko opowie o przyrodzie Olsztyna i pokaże zdjęcia

Autor zdjęcia: Ewa Wieliczko

Mieczysław Wieliczko przygotowując się do dzisiejszego spotkania w Muzeum Przyrody przeglądał 1000 zdjęć. Miał wybrać 100 z nich. Zilustrują wykład „Przyroda Olsztyna”. Trudno w tej dziedzinie o lepszego prelegenta i znawcę tematu.



Wykład „Przyroda Olsztyna” rozpocznie się dzisiaj o godz. 17.30 w Muzeum Przyrody przy ul. Metalowej. Mieczysław Wieliczko, wybitny fotograf, będzie mówił o Lesie Miejskim, drzewach, parkach, skwerach i jeziorach. No właśnie. Ile jest jezior w Olsztynie? — Piętnaście! — odpowiada Wieliczko. — I ja opowiem o nich wszystkich, nawet tych, których nie widać albo które zmieniły się na tyle że dzisiaj są uważane za stawy. Do takich przypadków przypadków należy Mumel znajdujący się na tyła Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych przy Parkowej. 


Jak mówi Wieliczko dzisiaj stadion kortowski to dawne jezioro Choinka. — Bo na początku XX wieku pięć jezior osuszono — opowiada. — Tam, gdzie dzisiaj są ogródki działkowe przy ul. Jagiellończyka, znajdowało się całkiem rozległe jezioro Fajferek, po którym nawet pływał statek. Z kolei Stadion Leśny to dawne jezioro Półnoga. Na jego terenie znajduje się też policyjna strzelnica. 
Wieliczko dodaje, że pod płytą dawnego stadionu znajdują się ogromne pokłady torfu, sięgające 17 m w głąb. — Torf można eksploatować — przekonuje. — To bardzo intratny biznes. A w wyrobisku powstałoby nowe jezioro, malowniczo otoczone lasem. Bo pomysł z odbudową stadionu jest anachroniczny.

Kolejne niewidoczne jezioro to Płociduga, znajdujące się między osiedlem Mleczna i Brzezinami. Są tam nawet widoczne, co podkreśla fotograf, wyspy z kępami wysokich drzew. A nad trzcinami często unoszą się mgły. Bardzo duże jezioro było również w Tracku. — Jako dziecko kąpałem się z kolegami w jeziorze Preszkowo, znajdującym się obok cmentarza komunalnego przy ul. Poprzeczne — wspomina. — Z kolei w Jeziorze Długim przy moście złowiłem pierwszą życiu rybę. Był to półkilowy leszcz.
Wszystkie jeziora Wieliczko pokaże na zdjęciach. Przedstawi też rzeki, do których należy nie tylko Łyna, ale też Kortówka, istotna dla przepływu wody między jeziorami Ukiel i Kortowskim. 
Wieliczko sfotografował też miejskie skwery, a nawet pojedyncze drzewa. Między innymi piękny klon przy Mrągowiusza. — Pokażę też kościoły wśród drzew — mówi. — Ale wysoką roślinność trzeba sadzić odpowiedzialnie. Przed wojną lipy posadzone koło zamku wyglądały ładnie bo były drzewkami. Dzisiaj się rozrosły i go zasłaniają. Nie ma tak zwanego odejścia. 
Fotografowi, który mówi o sobie, że jest leśnikiem amatorem nie podobają się też samosiejski rosnące na skarpie przy wiaduktach kolejowych. — Kiedy były konsultacje dotyczące rewitalizacji parku Poddzamcze mieszkańcy bronili drzew przed wycinką — tłumaczy. — Słusznie, ale nie warto było zostawiać akurat tych. Są marne, ale przez gałęzie nie widać urody wiaduktów.


Przypomnijmy, że Mieczysław Wieliczko, laureat ubiegłorocznej nagrody im. Hieronima Skurpskiego (i wielu innych) jest autorem wielu albumów. Należą do nich „To Mazury cud natury”, „ Kościoły Warmii”, „Olsztyn”, „Mazury Kraina Wielkich Jezior”, „Olsztyn impresje” czy „Gałczyński Kronika Olsztyńska”.

Ale nie chce, by uważać go wyłącznie za pejzażystę. — Dobry fotograf zrobi wszystko — twierdzi. W planach ma portretowe zdjęcia ludzi kultury i sztuki w Olsztynie. Tutaj też będzie szukał własnego stylu. Próbkę jego możliwości można obejrzeć na wystawie grupy Areszt Sztuki w galerii Stary Ratusz WBP.

Ewa Mazgal

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB