Trzeba wiedzieć, jak podejść żmiję

2017-10-13 10:00:00 (ost. akt: 2017-10-13 10:56:46)
Paweł Jaszczuk Widok na osiedle Jaroty

Widok na Jaroty

Autor zdjęcia: Paweł Jaszczuk

Paweł Jaszczuk pisze kryminały, ale robi też zdjęcia. Pytamy go, jak fotografuje się żmije, jaka jest najlepsza pora roku, o której wstaje i co to jest złota godzina. Wspomina też o swojej najnowszej książce.


— Panie Pawle, jest pan znany jako pisarz, a teraz także jako fotograf. Oglądam pana zdjęcia w internecie z podziwem, ale też po prostu bardzo je lubię, bo przedstawiają świat mi bliski.  Są fotografowie, którzy zawsze mają przy sobie aparat. A pan? 

— Ja zabieram aparat wtedy, gdy wybieram się na dalekie spacery, w których towarzyszy mi żona. Żyjemy w urokliwej krainie. Wciąż nie docenionej.

— Zastanawiam się, czy to pomaga fotografowi. Łatwo o tak zwane ładne zdjęcia, ale one są banalne. 

— Długo się uczyłem fotografowania i sztuki wyboru. Zacząłem umieszczać swoje zdjęcia w internecie na stronie Panoramio i przyznam, że oglądających było dużo i to z całego świata. Miałem około 300 tys. wejść, a niektóre zdjęcia miały znaczną liczbę polubień. Zacząłem zastanawiać się, dlaczego akurat ta fotografia doceniana, a inna nie.


— Fotografuje pan przyrodę. 

— Tak. Ludzi obserwuję jako pisarz i opisuję ich w powieściach. Natomiast jeśli chodzi o zdjęcia to fotografuję krajobrazy, ptaki, owady, gady.
— W naszym regionie świat przyrodniczy jest bardzo różnorodny, ale przecież nie jest tak, że żmija czeka na fotografa. 
— Trzeba wiedzieć, gdzie jest jej legowisko i jak ją podejść. Może to zabrzmi jak ponury żart, ale wybieramy się z żoną na „spacer do żmij”. Wiemy już, gdzie i w jakich miejscach możemy je spotkać. Węże te doskonale wtapiają się w teren i przypominają niekiedy porzucone przedmioty: pogniecioną torebkę lub opaskę. Schylamy się, patrzymy i… Nich nas nie zwiedzie, że żmija się nie rusza. Potrafi błyskawicznie zniknąć, a to znaczy, że potrafi również błyskawicznie zaatakować. 


— Ale wam się to nie zdarzyło?!

— Bo my żmij nie prowokujemy. Chcemy tylko im się przyjrzeć w ich naturalnym środowisku. Ale żeby utrwalić to przyrodnicze bogactwo, ważny jest pomysł. Gdy pstrykam, myślę o kompozycji zdjęcia, a po przyjściu do domu, dokładnie je oglądam.  Idea jest w głowie, aparat jest wyłącznie narzędziem. A kiedy siadam do komputera, by kadrować utrwaloną fotkę, wiem, co chcę pokazać. Podobnie postępuję, gdy zabieram się za pisanie, muszę wiedzieć, co chcę pisać. W fotografii elementem podstawowym jest światło. Dlatego korzystać ze „złotej godziny”.


— Złotej? 

— Najlepiej zdjęcia robić rano albo po południu, kiedy słońce jest nisko nad horyzontem. Bardzo lubię wstawać rano. 


—  To żona też musi razem z panem!

— Ale ona też lubi. Zimą, w mroźny dzień na krzakach, na chwastach, i na trawie może się pojawić szadź. Cudowne zjawisko. Dobrze jest wyjść jeszcze przed świtem, kiedy niebo szarzeje. Czasem wymarzony do fotografowania świat „istnieje” tylko kilkanaście minut.  Gdy słońce rozpuści szadź, znikają oszronione pajęczyny. Kończy się widowisko. Podobnie jest z motylami. O świecie śpią uczepione do płatków kwiatów.  Na  ich skrzydłach są maleńkie perełki — kropelki wody. Są wystrojone jak księżniczki na balu. Gdy słońce przygrzeje, bal się kończy.


—  Niewielu z nas widzi takie zjawiska, bo mało kto tak rano wstaje.

— To rodzaj fiksacji. Interesuje mnie fotografia makro i krajobrazy. Potrafię się przestawić w zależności od tego, co proponuje mi tego dnia przyroda. 


— Fotografuje pan też miasta. Ostatnio Kazimierz nad Wisłą.  

— Tak, ale nie ciekawi mnie fotografia dokumentalna. Staram się być odkrywcą. Sfotografowałem Kazimierz pusty, o godz. 7 rano, kiedy zamknięte były jeszcze lokale i stragany, a nad Wisłą unosiły się mgły. Godzinę później miasteczko było pełne ludzi. W Kazimierzu jest piękny cmentarz żydowski. Tam czekałem na moment, aż promienie zza wzgórza będą się ślizgać po macewach i między drzewami. To niezwykły widok. Zrobiłem interesujące zdjęcia. Zanotowałem godzinę i próbowałem takie ujęcia powtórzyć po roku. Ale nic dwa razy się nie zdarza. Fascynuje mnie aura miejsca. We Lwowie wędrowałem od drzwi do drzwi i fotografowałem klamki, secesyjne zdobienia, łuki, podmurówki i balkony. Wchodziłem w bramy i podwórza, odkrywałem napisy polskie, żydowskie czy niemieckie. Niektóre już spłowiały i znikają, inne wychodzą spod tynków. 


— Wróćmy na Warmię. Pana zdjęcia są dowodem, że nie ma brzydkiej pory roku. 

— Bo nie ma. Zima jest piękna, piękna jest także jesień, nawet wtedy, kiedy jest słota, błoto i deszcz. To przypomina nam o przemijaniu — kolorowe liście spadają i za chwilę będą jedynie ściółką. Fascynuje mnie każda pora roku. Można przecież robić zdjęcia spod parasola.  


— Te jesienne są bardzo niepocztówkowe i nieoczywiste. I okazuje się, że by zrobić piękne zdjęcie nie trzeba daleko jechać. Ostatnio sfotografował pan łąkę z mgłami i z blokami Jarot na dalekim planie. 

— O tej porze roku mgła jest dodatkową zwiewną dekoracją. Czasem niezwykłą, jak na zdjęciu doliny Łyny i z perspektywą Jarot.


— Miał pan już wystawę?

— Pokazywałem swoje zdjęcia na wystawie zbiorowej w Oranżerii w Lidzbarku  Warmińskim. Ale przecież dziś salonem wystawowym jest internet. Na tak szeroką widownię jak w Internecie, gdzie indziej nie można liczyć. Codziennie pojawiają się dziesiątki tysięcy zdjęć. Dlatego staram się pokazywać fotografie naprawdę interesujące. 


— Czy jest taki punkt, gdzie pana pisarstwo spotyka się z fotografią?

— Nie ma nic w umyśle, czego nie byłoby przedtem w zmysłach. Wzbogaca nas wszystko, co widzimy i słyszymy, co smakujemy i dotykamy. Te wrażenia są przetwarzane. Siadam do klawiatury, kiedy mam pomysł — widzę obraz tego, co chcę opisać i słyszę dialogi moich bohaterów. 


— Pana najnowsza powieść to „Lekcja martwej mowy”. 

— Już teraz  zapraszam na jest promocje 24 października o godz. 17. 30 do Książnicy Polskiej. Akcja Lekcji dzieje się nie tylko we Lwowie. Zaczyna się i kończy się w 1920 roku.  Ale dla moich bohaterów i dla mnie najważniejszy jest rok 1968, bo wiele zmienił w naszym kraju i w Europie. 

Ewa Mazgal

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB