Jeszcze nie czuję się dorosły

2017-09-26 17:00:00 (ost. akt: 2017-09-26 17:46:59)
Piotr Domalewski

Piotr Domalewski

Autor zdjęcia: Robert Jaworski/Studio Munka-SFP

Telefon Piotra Domalewskiego jest zajęty, ale najpopularniejszy dzisiaj polski reżyser, oddzwania. Nie spodziewał się żadnej nagrody. Tymczasem nagród było siedem, w tym Złote Lwy. „Cicha noc” to film, który powstał na Warmii.

Piotr Domalewski, aktor i reżyser na festiwal do Gdyni jeździ od 6 lat. Pokazywał tam swoje krótkie filmy. — Nikt nigdy nie dawał mi tam żadnych nagród —powiedział nam wczoraj. — Nie spodziewałem się, że „Cicha noc” jakąkolwiek zdobędzie. 


Tymczasem fabularny film Domalewskiego zdobył nagrodę główną — Złote Lwy. A oprócz tego nagrodę główną za rolę męską, którą został uhonorowany Dawid Ogrodnik, Nagrodę Dziennikarzy, Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, Nagrodę Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych, Kryształową Gwiazdę „Elle” oraz Nagrodę Jury Młodzieżowego. Na festiwalu wyróżniony został także krótkometrażowy film Domalewskiego „60 kilo niczego”. Nagrodę dostał autor zdjęć Bartosz Świniarski.

W wywiadzie zamieszczonym w sobotniej „Gazecie Olsztyńskiej” Domalewski powiedział, że walka o Złote Lwy z uznanymi twórcami polskiego kina jest jak wejście w dorosłość. — Ale nie czuję się ani odrobinę bardziej dorosły — mówił wczoraj, gdy gratulowaliśmy mu nagród. — Zeszły ze mnie emocje i jestem trochę przeziębiony. 

Domalewski podkreślił, że w „Cichej nocy” opowiedział naszą polska historię w taki sposób, by była uniwersalna, zrozumiała wszędzie. — Są takie tureckie czy rumuńskie filmy, bardzo związane z konkretnymi społecznościami, jednak ogląda je cały świat — dodał.


Recenzent Łukasz Adamski swą ocenę „Cichej nocy” na stronie wpolityce.pl zatytułował „Polska Sieranevada”. To tytuł głośnej nominowanej do Oscara rumuńskiej produkcji Cristi Puiu. 
„Cicha noc” to historia młodego człowieka, który przyjeżdża z Holandii na Wigilię do domu. Zawiadamia, że jego dziewczyna jest w ciąży i ma nadzieję, że od rodziny dostanie pieniądze na rozkręcenie interesu. Jest stary dom dziadka, który można sprzedać. 

— Arkadiusz Jakubik, który gra ojca rodziny, powiedział, że poprzez „Cichą noc” rozliczył się ze swoją własną historią — tłumaczył Domalewski. — Na konferencji w Gdyni jedna z kobiet podziękowała mi za film. Jej córka też wyjechała zagranicę, więc „Cicha noc” to też jest jej historia.


Zdjęcia do filmu powstały na Warmii, między innymi w Pęglitach i Sząbruku. — Ale pierwsza scena rozgrywa się na dworcu PKS w Olsztynie — opowiada Bogumił Osiński, szef Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Filmowego, który to fundusz wsparł Cichą noc finansowo. — Scenariusz i scenopis czytali, niezależnie od siebie, trzej nasi eksperci — mówi Osiński. — Kiedy zobaczyłem pierwszą kopię „Nocy” i już wiedziałem, że na Gdyni sukcesy się nie skończą. Filmem zainteresowali się organizatorzy festiwalu w Berlinie.

Czym wyróżnia się „Cicha noc” na tle innych polskich produkcji? Film jest porównywany jest kina Wojciecha Smarzowskiego. — „Cichą noc” wyróżnia przesłanie — odpowiada Osiński. — Domalewski poszedł własną drogą. O ludzkich losach opowiada serio, podczas gdy Smarzowski czasem je „przerysowuje”. Historia Domalewskiego jest uniwersalna. Wróżę „Nocy” też powodzenie wśród szerokiej publiczności i sukces kasowy. 

Osiński zapowiedział, że film będzie zaprezentowany w Olsztynie w listopadzie, jeszcze przed wejściem do regularnej dystrybucji. Na uroczysty pokaz przyjedzie cała ekipa filmowa.


A Piotr Domalewski ma już w głowie pomysł na kolejny film. — Ale opowiem o nim, gdy wszystko będzie gotowe do rozpoczęcia produkcji — zastrzegł. 


Ewa Mazgal

e.mazgal@gazetaolsztynska.pl 


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB