"Kamerdyner" o segregacji rasowej w USA. Recenzja!

2014-01-04 13:11:14 (ost. akt: 2014-01-04 14:16:42)
Kamerdyner o segregacji rasowej w USA. Recenzja!

Autor zdjęcia: Materiały dystrybutora

Film, o którym mówi się, że jest wart Oscarów. Niesamowita obsada, niepowtarzalna historia. Obraz, który dotyka problemu segregacji rasowej w XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Przeczytajcie recenzję filmu "Kamerdyner".

Powstało pewnie wiele filmów, które mówią o tym, jak traktowano czarnych ludzi. Ten obraz jednak zwraca uwagę, wywołuje emocje i skłania do przemyśleń. Jeśli chcecie poznać historię czarnego kamerdynera, który służył ośmiu amerykańskim prezydentom, i zobaczyć jego życie na tle historycznych wydarzeń, wybierzcie się do kina na Kamerdynera.


Cecil Gaines to czarnoskóry chłopiec, który wychowuje się na plantacji bawełny. Pracuje tam z rodzicami. Po zabójstwie jego ojca i chorobie psychicznej matki Cecil postanawia stamtąd uciec. Szczęście początkowo mu nie sprzyja. Chodzi głodny, zmarznięty i przemoczony. W końcu decyduje się na kradzież jedzenia. Nakrywa go człowiek, który mu pomaga i daje pracę w hotelu, stamtąd trafia do ekskluzywnego baru, gdzie zauważa go szef służby w Białym Domu.

Kamerdyner jest oparty na prawdziwej historii. Dzięki temu prawdopodobnie zyskuje na znaczeniu. Kiedy dowiedziałam się, że opowiada o życiu kamerdynera, który tyle lat spędził w Białym Domu, pomyślałam sobie, że to musi być super film. I rzeczywiście tak było, choć muszę przyznać, że twórcy nie ustrzegli się popełnienia drobnych błędów.

Kamerdyner to film potrzebny. Wszystkim. Szczególnie tym, którzy nadal odczuwają potrzebę istnienia segregacji rasowej. A wiadomo, że tacy ludzie gdzieś tam pewnie są. Zobaczyć tam można, co czarni przeżywali, jak byli obrażani i opluwani, jak na nich napadano i podpalano autobusy, którymi jechali. Warto zobaczyć ten obraz, by zrozumieć, że do czegoś takiego nie można dopuścić ponownie i że każdemu człowiekowi należy się szacunek i miłe słowo. Wtedy wszystkim nam będzie się lepiej żyło na tym świecie. Bo nie ważne jest to, jaki ktoś ma kolor skóry, ale jakim jest człowiekiem.

Czytacielka - więcej tekstów tej autorki na blogu Czytacielka.blogspot.com

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. annafigo #1288500 | 109.241.*.* 7 sty 2014 13:41

    byłam i specjalnie zachwycona nie jestem

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. rambo #1288324 | 88.156.*.* 7 sty 2014 06:53

    Byłem.Ta otwartość na inny kolor skóry jest sztuczna i udawana.Wszyscy są do siebie teatralnie i sztucznie mili.Ale w powietrzu czuć wzajemną niechęć i uprzedzenie.To kino tworzy nienaturalne relacje czarnych z białymi i odwrotnie edukując jak powinno być.Biała matka nie pójdzie z dzieckiem do czarnego jak smoła lekarza.Czarny sędzia nie będzie skazywał w Teksasie białego na długoletnie więzienie...te filmy to edukacja na zamówienie...Czarny pilot na F-32,kto mu da do ręki coś takiego,brak zaufania...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz